Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej
Muszę obciąć paznokcie. Dotarło to do mnie przed chwilą, gdy na nie spojrzałem. Dłuższe – niż zazwyczaj – paznokcie wywołują u mnie niemiłe uczucie, które zmusza mnie do ich skrócenia. Zapewne po kilku dniach męczarni przyzwyczaiłbym się do tego stanu rzeczy, jednak pytanie brzmi „po co”?
Ten post wcale nie będzie o paznokciach. Zaraz wezmę obcinaczki i się nimi zajmę. Przed chwilą zadzwoniła do mnie Zuzia i zapytała, co robię. Odparłem, iż piszę posta. Na pytanie o czym odpowiedziałem oczywiście, że o paznokciach. Jak zawsze poprosiła, abym nie pisał o niej, jednak dziś mi to nie wyszło i tych kilka linijek tekstu poświęconych zostało Mojej Zuzi.
Za oknem pieje kogut, któremu chyba pomyliły się godziny. Przemek siedzący obok mnie na krześle, namiętnie wpatrzony w drugi monitor zajmuje się swoją ulubioną grą – GTA2. A Ja zastanawiam się, czy słowo „namiętnie” którego użyłem przed chwilą pasuje do tego opisu.
W zasadzie zalogowałem się tutaj bez przyczyny. Samoczynnie wystukałem na klawiaturze adres, kliknąłem w link „Dodaj nowy” i spojrzałem na moje paznokcie, które nie wiedzieć czemu porwały mnie do napisana tych stu osiemdziesięciu słów.
Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, to nadal leżę w łóżku. Rano wstałem na chwilę, wziąłem prysznic, umyłem zęby i ogoliłem się. Następnie próbowałem zjeść płatki, które okazały się bardzo rozmiękłe, co skłoniło mnie do wylania ich. Na zastępstwo przyszły z pomocą dwa jogurty Danio, którym udało się opanować sytuację i mój głód na chwilę przestał doskwierać. Teraz, dwie godziny później znów mnie dopadł i chcąc nie chcąc będę musiał wstać uszykować sobie kanapkę. Najpierw jednak skończę tego posta, ponieważ każdy tekst musi mieć swój wstęp, swoje rozwinięcie i rzecz jasna zakończenie.
Na zakończenie zatem napiszę, iż idę dziś do pracy na godzinę szesnastą. Mój powrót do domu będzie oscylował między godziną 23, a 24. Wszystko zależne jest od tego, czy ktoś zaproponuje mi podwózkę do domu, czy raczej nie. Mi osobiście odpowiadałby wieczorny spacer po ciemnych ulicach Konina, z słuchawkami na uszach.
Tą miłą wizją dnia dzisiejszego kończę mój zacny post, życząc Wam miłego popołudnia.