Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej
Dziś sporo się wydarzyło. Wstałem dość wcześnie, o ósmej. Miałem dziś wolne, jednak musiałem (a raczej chciałem) jechać do Komfortu, aby odebrać dywan, który notabene własnoręcznie zrobiłem. Później miałem spotkać się z Zuzią. Ten dzień miał być taki, jak wszystkie – spokojny.
9.06.09r
Zatem byłem przed Komfortem o 8.55. Po chwili Mateusz otworzył drzwi. Poszedłem od razu na zaplecze, aby zobaczyć, jak wygląda dywan. Nie błyszczał i nie zaskakiwał. To mój pierwszy dywan tego typu, dlatego też nie spodziewałem się cudów. Napiszę o nim szerzej w następnym poście. Poczekałem, aż przyjadą chłopaki od obszywania i trochę się rozczarowałem, ponieważ stwierdzili, iż mają tyle pracy, że się nie wyrobią. Obszyją go jutro i do tego przywiozą mi go do domu. Cóż, może być i tak. Wyszedłem z Komfortu po dwunastej. Do autobusu miałem pół godziny. Wszedłem na chwilę do Ferio, obejrzałem trochę ciuchów i udałem się na przystanek. Na autobus nie musiałem długo czekać, podjechał po pięciu minutach. Gdy przystanął na przystanku zobaczyłem JĄ, siedziała w pierwszym rzędzie od drzwi, spojrzałem na nią, chwilę zatrzymałem wzrok i wsiadłem do autobusu (usiadłem w rzędzie obok niej).
Pisałem już o Edycie kilka razy na blogu (wtedy jeszcze była bezimienna), o moich próbach zagadania do niej, podejścia, zaczepienia. Pisałem, że patrzymy na siebie na przerwach w szkole, jednak żadne nie ma odwagi, aby się odezwać. Zatem. Byliśmy w autobusie, jechaliśmy razem. Pomyślałem, że dziś jest ten dzień, aby w końcu do niej zagadać i się zapoznać. Czekałem, aż autobus podjedzie na Szarych Szeregów, wysiądziemy i powiem „Może byśmy się w końcu poznali?”. Autobus podjechał na Szarych Szeregów, a Edyta nie wysiadała. Co jest grane? Nie wysiadłem, chociaż do domu miałem kilka kroków. Wysiadła cztery przystanki dalej, a Ja za nią. Obróciła się i przywitałem się
- Cześć
- Cześć, a co Ty tu robisz, znasz kogoś?
- Nie, w zasadzie to przyjechałem tak sobie zobaczyć, co tu słychać. I pomyślałem, że w końcu moglibyśmy się poznać, Michał jestem.
- Edyta, miło mi. Ale po co w ogóle przyjechałeś?
- W sumie to pomyślałem, że tak często na siebie wpadamy, a jeszcze się nie poznaliśmy, więc pojechałem za Tobą, aby w końcu porozmawiać.
- O, to może wpadniesz na kawę?
- To zróbmy tak, Ja Cię odprowadzę do domu, poznamy się i pewnie kiedyś znowu na siebie trafimy
- A nie wpadniesz?
- W sumie mogę wpaść. Daleko mieszkasz?
- O tu.
Mieszka bardzo blisko przystanku. Chwila moment, poznałem dziewczynę, zaprosiła mnie do siebie na herbatę, poczęstowała ciastkiem i takie tam. Byłem u niej koło dwóch godzin.
To ekscytujące, że w szkole, na przerwach wpatrywaliśmy się w siebie, bez żadnych skrupułów. Wiele razy opowiadałem o niej znajomym. Kilkakrotnie próbowałem jakoś zacząć rozmowę. Zawsze kończyło się to niczym – jestem za bardzo wstydliwy. A dziś, nie dość, że zagadałem, poznałem, to jeszcze zaprosiła mnie do siebie. Fantastyczne. Wymieniliśmy się już numerami telefonów – ani Ja, ani ona nic nie napisaliśmy. Poczekamy.
Edyta jest bardzo ładną dziewczyną, podobała mi się od chwili, gdy tylko pierwszy raz na nią spojrzałem. Wyobrażałem sobie, że jest mądra, ma piękną barwę głody, perfekcyjną wymowę i takie tam. Po rozmowie trochę się zawiodłem. Jej głos jest jeszcze trochę dziecinny. Nie potrafię napisać czegoś więcej, wyobrażałem sobie po prostu ją trochę inaczej. Teraz nawet, widząc ją z bliska wygląda inaczej. Wtedy była taka… inna. Trzeba jedna przyznać, że ma piękną figurę.
Jestem tak śpiący, że dokończę tego posta jutro rano. Trzeba napisać jeszcze o reakcji Zuzi, korku, wypłacie i wyjeździe. To chyba tyle.
—
10.06.09r
Miałem dokończyć tego posta dzisiaj rano. Jest godzina 21:46. Jestem zmęczony, głodny i chce mi się spać. Dzisiaj od samego rana (przed siódmą) wpadła do mnie Zuzia, wyszła godzinę temu… Nie miałem czasu się tym zająć. Dziś wydarzyło się jeszcze więcej, niż wczoraj. W skrócie: Kłótnia z Zuzią, dywan z Komfortu, telefon Ilony, rozmowa z klientem, dwa obejrzane filmy. Jutro opiszę dzisiejsze i wczorajsze poczynania. Dobranoc.
—
11.06.09r
Ok, mam całą godzinę, aby dokończyć wpis. Jak już pisałem, byłem na spotkaniu z Edytą, zupełnie przypadkowym i nieplanowanym. Dziewczyna ta bardzo mi się podobała, jednak zawsze brakowało mi odwagi, aby do niej coś powiedzieć i zapoznać się. Spotkanie oceniam bardzo dobrze – dużo rozmawialiśmy, dowiedziałem się wielu rzeczy o niej. Teraz pozostaje pytanie, jak ona traktuje tą znajomość? Mam wrażenie, że chciałaby czegoś ode mnie, jednak są to tylko moje domysły. Dziś mija trzeci dzień od spotkania, a ona nic mi nie napisała, żadnego sms’a, żadnych wiadomości. Ja również nie pale się do spotkania, bo jest mi to nie potrzebne – po pierwsze nie jest to idealna dziewczyna. Z figury jest seksowna, bardzo seksowna, jednak jeśli chodzi o zachowanie to mnie nie pociąga. Po drugie mam Zuzię.
Wracając do Zuzi. Wczoraj przyszła do mnie bardzo wcześnie i wyszła bardzo późno. Wszystko było ok, może trochę zmęczyłem się jej obecnością, jednak ogólnie było ok. Wracając do domu powiedziała, że boli ją brzuch, jęczała całą drogę, co bardzo mnie drażniło (przedwczoraj bolała ją głowa i też jęczała). Do tego kazała mi nosić swoją torbę. I oczywiście nie mieliśmy na bilet, więc szliśmy na pieszo. W połowie drogi zgadało się o jakichś głupotach, o zabezpieczeniu. Zapewne dlatego, że byłem zły i głodny czepiałem się o wszystko. Powiedziałem, że od samego początku tylko Ja się zabezpieczam, a ona ma to gdzieś. Zaproponowałem, aby zaczęła brać tabletki, albo kupować kondomy. Kłótnia wyszła przeogromna. Staliśmy jakąś godzinę na przystanku i się kłóciliśmy. Zuzia płakała, Ja nie zwracałem na to uwagi. Poszło wiele nieprzyjemnych zdań, m. in. że spieprzyłem sobie całe życie. Poszła sama do domu, Ja wróciłem do swojego. Wieczorem zadzwoniła jeszcze, jednak za dużo nie rozmawialiśmy. Nie wiem, czy dzisiaj się spotkamy, idę zaraz na wycieczkę do lasu.
Miałem jeszcze napisać o dywanie… Nie wiem dlaczego, lecz ostatnio nie mogę znaleźć sobie miejsca. Jestem w mamy pokoju, siedzę przy stole – jest kiszka, ręce źle leżą. Przed chwilą byłem na łóżku, kiszka – źle laptop leży. Denerwuje mnie wszystko. A miałem napisać jeszcze o korku, Iwonie i kliencie.