Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


21 Maja 2009

Po wczorajszym męczącym dniu, dziś obudziłem się bardzo późno, bo aż po dziewiątej. Wpadł mi do głowy pomysł, że mógłbym obejrzeć w końcu film, na który poluje od kilku miesięcy – Mój przyjaciel lis. I tak też zrobiłem, korzystając rzecz jasna z serwisu Multimopleks.pl.

Fakt, trochę mnie to kosztowało – 10zł (musiałem wysłać sms’a, bo nie miałem 6zł na koncie w banku…), jednak bardzo zadowolony jestem, że ten sposób obejrzenia filmu wybrałem. Jeśli chodzi o sam film muszę napisać, że wywarł na mnie spore wrażenie. Nie mam zielonego pojęcia jak ludziom udało się nagrać takie sceny. Wszystko w lesie, natura, zwierzęta kręcące się koło kamery, po prostu rewelacja. Polecam film dla osób, które lubią dziką przyrodę.
Po obejrzeniu filmu wpadł mi do głowy kolejny pomysł – a gdyby któregoś dnia spróbować zasnąć w lesie? Uwielbiam las, często staram się w nim być, jego zapach jest taki… fascynujący. Dlaczego zatem nie wziąć by ze sobą namiotu i którego dnia rozłożyć go w środku lasu i wieczorem po prostu zasnąć? Rano obudzić się i czuć zapach lasu, zjednoczyć się z naturą. Bardo mnie to pociąga i myślę, że kiedyś uda mi się to przeżyć.

Muszę jednak trochę ponarzekać. Nie, nie na film,lecz na mojego Asusa. Przy szybszych scenach (np. ucieczce lisa przed żbikiem) obraz się zacinał. Zaniepokoiło mnie to. Fakt, trochę programów włączonych miałem – przeglądarka, komunikator, a w tle działał rzecz jasna antywirus, jednak myślałem, że parametry Asusa są na tyle dobre, że poradzi sobie bez problemu z taką błahostką. Pomyliłem się i postanowiłem zapytać się w Softonie ile będę musiał zapłacić za dodatkową, jedno gigową pamięć RAM. Zaraz też tam się wybiorę, tylko zjem śniadanie (godzina: przed drugą…).

To chyba wszystko, co chciałem napisać. Dziś od rana trochę mnie Zuzia męczyła. Na początku, żebym przeczytał jej nowego bloga. Tak, chce to zrobić, tylko dziś nie miałem na to za bardzo czasu. Ciekaw jestem, co tam napisała i jak wygląda to nowe opowiadanie i z pewnością wkrótce się za niego zabiorę. Następnie o to, abym przyjechał dziś po nią do szkoły, jednak Ja nie widzę w tym większego sensu. Po co mam jechać godzinę, aby odebrać ją spod szkoły, skoro równie dobrze możemy spotkać się na przystanku? Wolę tą kasę, którą przeznaczyłbym na bilet spożytkować w inny sposób – na przykład iść z Zuzią razem na pizzę. Chyba to zrozumiała, ponieważ idziemy dziś na pizzę ;).

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress