Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


31 Maja 2009

Buszując po moim blogu zapewne wielokrotnie natrafiłeś na informację, iż najbardziej cenie sobie ciszę i spokój. Marzę o takim stanie, w którym to Ja będę decydował kiedy mam wyjść z domu, kiedy z kimś się spotkać – stanie, w którym nie będę zależny od nikogo, ani niczego.

Obecnie jestem zależny od dziewczyny, rodziny, pracy, znajomych. Czynników jest zapewne dużo więcej, jednak te są najważniejsze. Chciałbym na przykład zostać jutro w domu, jednak nie mogę, gdyż muszę iść do pracy. Nie mogę zrezygnować z pracy, ponieważ jest ona niezbędna w moim życiu, stanowi podstawę mojej egzystencji, co w konsekwencji oznacza, że moje życie zależne jest od pracy.
Potrzebuje tygodnia, miesiąca, roku w odosobnieniu, jednak zdaje sobie sprawę, że rodzina, dziewczyna i znajomi zobowiązują do pewnych przyjętych norm, dlatego odosobnienie takie jest wręcz niemożliwe do zrealizowania.

A gdyby któregoś dnia znaleźć sposób, aby to wszytko połączyć (przyjemne z pożytecznym). Odkryć zajęcie, które będzie dawało mi satysfakcję, wolność, niezależność, a co najważniejsze – środki do utrzymania. Posiadać miejsce, które będzie tylko moje i nikt inny nie będzie miał tam wstępu – moja samotnia, do której w każdej chwili będę mógł przyjść i być tam wiele tygodni nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony rodziny, znajomych i dziewczyny. Czy takie coś ma w ogóle racje bytu?

Wracając do spraw przyziemnych. Dziś obudziłem się późno – koło dziesiątej. Wstałem godzinę później i zaraz po śniadaniu zabrałem się za malowanie ganku. Farby zabrakło w połowie szaleństw. Ubrałem się i pojechałem po Zuzię. Po przyjechaniu do mnie zaproponowałem Zuzi, abyśmy na wakacje pojechali do Opola. Zdenerwowała się i zaczęła rzucać przekleństwami. Po kilkugodzinnym boju wybraliśmy miejscowy ośrodek wypoczynkowy. Jeszcze w czerwcu zamierzamy tam pojechać na kilka dni. I to wszystko co dziś robiłem. (wyprałem sobie jeszcze spodnie)
Jeden, jedyny dzień wolnego dobiegł końca. I ponowny rajd 6 dni pod rząd w pracy. Chyba trochę przesadziłem z ustawianiem grafiku…

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress