Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


5 Lutego 2009

Tak, znów jestem na nią zły. Wczoraj wstałem o szóstej, żeby odprowadzić ją na przystanek – ucieszyła się. Później wieczorem pojechałem specjalnie, żeby odprowadzić ją z rysunku do domu. Mieszkam kilka kilometrów od niej i jeżdżę dla niej jak głupi. Od tego tych zajęć z rysunku ma 5 minut drogi. Dzisiaj z rana liczyłem, że pierwsza napiszę mi „miłego dnia”, ale nie – Zuzia czekała, aż to Ja napiszę. Napisała mi też sms’a, czy pracuję 10 lutego. Odparłem, że nie. Na to ona się zapytała, czy chce iść z nią na jakiś film, który odbędzie się tam, gdzie ma zajęcie. Po mojemu Zuzia liczyła, że będę pracował i będzie mogła iść tam sama, aby spotkać się ze swoimi nowymi znajomymi z rysunku. A tu taki klaps.

Powiedziałem, że mieliśmy pewną umowę – zrobi mi obiad, będziemy chodzili do kina. Od wakacji obiadu nie widać, więc do kina z nią nie idę. Ciekawe jestem, czy tego 10 lutego pójdzie na film. Beze mnie. Szczerze mówiąc drażni mnie, gdy jest na tych zajęciach z rysunku. Chociaż staram się odrzucać od siebie te złe myśli i nawet mi się to udaje, to na drugi dzień (dziś) mam ochotę się na nią wydrzeć. Ostatniego sms’a, jakiego od niej dziś dostałem to „nie lubisz mnie, wiem o tym”. Skoro tak sądzi.

//edit: Przed chwilą dostałem sms’a – „Może coś wykombinuję z tym obiadem ;f Kocham Cię skarbie ;*” Bardzo fajnie. Zuzia liczy, że pójdę z nią na ten film. Zapomniałem jej tylko powiedzieć, że po zrobieniu obiadu będzie ona musiała czekać na kino tyle samo, ile Ja musiałem czekać na obiad. Lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad, grudzień, styczeń. Tylko siedem miesięcy.

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress