Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej
A wszystko zaczęło się od tego, że dziś od rana byłem zły na Zuzię. Spotkaliśmy się w pół do szóstej. Należy jednak napomknąć, że do tej godziny nie odpowiadałem na jej sms’y (od godziny 12). Gdy do niej zadzwoniłem o czwartej była wściekła. Czułem to. Spotkaliśmy się jednak. Napisaliśmy u niej CV i list motywacyjny (jej praca domowa), a później zaproponowałem, abyśmy wyszli na spacer z Kają (jej pies).
Było ponuro. Zuzia była przygnębiona. Żaliła mi się, jak to ma źle w życiu. Wytrzymywałem to i pocieszałem ją, przytulałem i tak dalej. Pod koniec nie wytrzymałem. Będąc pod jej klatką powiedziałem, żeby sobie poszła, bo nie powiem jej nic miłego, ani jej nie przytulę. Na odchodne zapytała, co takiego zrobiła. Powiedziałem, że jej męcząca, ciągle tylko jęczy, jaka to jest zła i niedobra. Odeszła.
Po powrocie do domu nie mogłem wytrzymać i do niej zadzwoniłem. Pierwsza próba wyszła kiepsko – rozmowa się urwała po minucie. Po godzinie zadzwoniłem ponownie. Tym razem rozmawialiśmy prawie pół godziny i udało nam się załagodzić konflikt. Szkoda, że nie będziemy się teraz widzieć trzy dni – będę pracował. Więc dopiero w poniedziałek będę mógł ją przytulić, dotknąć i pocałować.
PS Przed chwilą dzwoniłem do restauracji. Zarezerwowałem salę tylko dla nas na 13 lutego, na szesnastą (14 pracuje). Będzie fajnie ;).
© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress