Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej
Pojęcia nie mam, co mi dziś jest. Nic mnie nie śmieszy, większość rzeczy i ludzi mnie drażni. Nawet wczorajsza wypłata nie wywołała szczęścia. Może to dlatego, iż jutro odłączą mi Internet. Może to przez pogodę, która trzeci dzień z rzędu jest przepiękna.
Przedwczoraj miałem okazję – dzięki Zuzi, zrobić kilka zdjęć lustrzanką – Canon 1000D. Wyszły świetnie (taki już jestem skromny). Nie mogę doczekać się, kiedy będę miał własnego Canona, własne obiektywy i będę robił setki świetnych zdjęć ;).
Wczoraj cały dzień spędziłem z Zuzią. Wczoraj w ogóle był świetny dzień, jeśli chodzi o kwestie kulinarne. Z samego rana wypad z Przemkiem po śniadanie. Obfite. Kolejno samodzielnie zrobiony obiad, który przyznać muszę wyszedł mi świetnie. A pod koniec wypad na Kebaba. Cudo.
Wczoraj również późnym wieczorem trochę „poinwestowałem”. Mając przypływ gotówki zamieściłem trochę reklam na różnych blogach. Reklam rzecz jasna mojego bloga. Ostatnio zaczyna ciekawić mnie ile osób czyta mojego bloga. Mam nadzieję, że niedługo mi to przejdzie i nie wkleję żadnych szatańskich skryptów statystyk.
Dzisiejszy dzień zaczął się trochę dupowato. Jednak przyznać muszę, że w miarę pisania tego posta mój humor się poprawia. Z samego rana wypad z Przemkiem po śniadanie. Również obfite. Po śniadaniu kilkadziesiąt minut spędzonych przed ekranem monitora. I może właśnie to napędziło mi złego humoru. Zacząłem oglądać statystyki moich dawnych sprzedaży. Miałem 16 lat, założyłem stronę Internetową i zarabiałem, jak na mój wiek ogrom pieniędzy. W czerwcu 2005r zarobiłem 1400zł, w lipcu 900zł, w sierpniu tyle samo. Przez pół roku z prostej strony stworzonej w kilka dni wyciągnąłem prawie pięć tysięcy.
Robiłem to, co uwielbiałem. Mogłem siedzieć przy tym 12 godzin dziennie i nie czułem znużenia. Zarabiać gotówkę na wykonywaniu czynności, które się uwielbia. Mieć swój własny interes.