Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


6 Lipiec 2009

Wstałem dziś koło dziewiątej, zjadłem skromne śniadanie i postanowiłem zrobić mały porządek w piwnicy. Po dwudziestu minutach zrezygnowałem. Doszedłem do wniosku, że do tego trzeba mieć wenę. Pomyślałem, że warto by zrobić miłą niespodziankę Zuzi i do niej pojechać. Tak też zrobiłem.

Na początku wskoczyłem do kwiaciarni i kupiłem mały bukiecik. Później udałem się na przystanek. Zuzia ucieszyła się z bukieciku i cała w skowronkach wyszła ze mną na spacer. W pobliskim sklepie kupiłem tic-tac i czereśnie. Zadowoleni zajadaliśmy się czereśniami. Docelowo mieliśmy udać się na Chorzeń, jednak Zuzia zaproponowała zatorze i lokal Kogel-Mogel. Tak też zrobiliśmy. Kupiliśmy lody i szliśmy dalej, przed siebie, bez celu. Po drodze zauważyłem biuro podróży (wkrótce zamierzam gdzieś wyjechać). Wszedłem i zapytałem o ofertę. Strasznie tam drogi, choć równie bardzo atrakcyjnie. Dostałem ulotki, gazetkę i od tego czasu Zuzia zaczęła strasznie jęczeć, zrzędzić i mnie męczyć. Nie podoba jej się to, iż wyjeżdżam gdzieś sam na tydzień.
Od pewnego czasu bardziej przyjaźnie podchodziłem do jej pomysłów związanych z samotnym „gdzieś chodzeniem” i tego samego oczekuje również od niej. Nie mam pretensji, że spędzi noc u koleżanki, tygodniowy wyjazd do dziadka, jak i kolejny tygodniowy wyjazd nad morze z rodziną również przeżyje, choć będzie mi jej brakować. Nie możemy ciągle, 24 godziny na dobę być ze sobą, trzeba od siebie odpocząć. Myślę, że tydzień to nie jest tak dużo i Zuzia jakoś do tego przywyknie.

Co z pozostałymi wydarzeniami? Nie ma chyba w mojej pracy osoby, która nie czytałaby mojego bloga. Myślałem, że wywrze to na mnie większe wrażenie, jednak na szczęście nic się nie zmieniło i nie mam większego problemu z pisaniem tego bloga.
W tym miejscu poświęcę trochę uwagi Jackowi vel Wiśnia, który ostatnio dzwonił do mnie i pytał, czy o nim również pisałem. Tak, pisałem, jednak post ten nie jest jeszcze publiczny. Wszystkie posty i poprzednich miesięcy powoli i sukcesywnie publikuje. Zostało ich jeszcze ok. 50, zatem w najbliższym czasie wszystko będzie dostępne.

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress