Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


30 Września 2009

Wczoraj miałem ambitne plany wstania nazajutrz o godzinie piątej i wyruszenie do lasu nazbierać multum grzybów. Niestety dziś z rana pomysł ten nie do końca został zrealizowany, gdyż obudziłem się po ósmej, wstałem przed dziewiątą, a w lesie byłem koło dziesiątej.

Po ostatniej wizycie w lesie zdałem się na rady Zuzi i ubrałem inne buty, aby nie zepsuć tych „wyjściowych”. Nie było to jednak dobrym pomysłem, gdyż dopiero w lesie zauważyłem, iż buty te mają lekką wadę – pęknięta podeszwa. Przedwczoraj i wczoraj padało, zatem w lesie było mokro. Do domu wróciłem z całkowicie przemoczonymi skarpetkami. Nie ma, jak to półtoragodzinny spacer z wodą w butach.
W lesie spotkałem człowieka, do którego zaraz podszedłem, przywitałem się i pokazałem grzyb, którego znalazłem. Nie znam się na grzybach, więc grzecznie zapytałem, czy jest on jadalny. Odrzekł, że w żadnym wypadku (tak też myślałem!) i zaczął opowiadać mi o grzybach. Zapytałem, czy wszystkie z gąbką (tak to nazywam) są jadalne. Okazało się, że jest jedna odmiana, nazywana pieszczotliwie „szatan”, która jest bardzo groźna. Nawet mała dawka może doprowadzić do śmierci. I chyba to skłoniło mnie do powrotu do domu. Troszkę pobłąkałem się po lesie i okrężną drogą powędrowałem na przystanek.

Nie oznacza to oczywiście, że to koniec moich przygód z grzybami. Myślę, że może w niedziele zdołam namówić Zuzię, bądź Przemka na wypad do lasu.
Z innej beczki: Wczoraj wieczorem dostałem przelew z Adsense! Po zlikwidowaniu konta mieli trzy miesiące na wypłacenie prowizji, a gotówka została przelana do mnie w ciągu niecałych trzech tygodni. Zostaje jeszcze centrumreklamy i praktycznie kasę na sylwestra mam gotową.

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress