Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wczoraj miałem ambitne plany wstania nazajutrz o godzinie piątej i wyruszenie do lasu nazbierać multum grzybów. Niestety dziś z rana pomysł ten nie do końca został zrealizowany, gdyż obudziłem się po ósmej, wstałem przed dziewiątą, a w lesie byłem koło dziesiątej.
(…)
Pierwsze grzybobranie w tym roku wypadło nieźle. Może nie było zachwycającej liczby grzybów (sześć sztuk po dwóch godzinach chodzenia) ale dla samego spaceru po lesie warto było wstać przed siódmą. Następnym razem muszę kogoś ze sobą zabrać – samemu trochę się nudzi.
(…)
Wczoraj byłem w Sieradzu na nieciekawym szkoleniu dot. zamówień dywanów z katalogu. Byłem już na paru szkoleniach i przyznać muszę, że ostatnie do najlepszych nie należało. Sieradza również nie zwiedziłem, gdyż miałem nawrót grypy.
(…)
[22 Września 2009] Tak, teraz jest to możliwe dla przeciętnego Pana Kowalskiego, który zamówi Internet w UPC 120Mb/s za 200zł miesięcznie. Daje to przepustowość rzędu 15MB/s, co oznacza, że tytułowe 10GB ściągniesz w 11 minut. Pomyśleć, że kilka lat temu mając 1Mb/s było się Bogiem.
(…)
Jak miłe i przyjemne są poranki w dniu wolnym od pracy. Rano bez pośpiechu wstałem z łóżka, wziąłem prysznic, zjadłem niewielkie śniadanie i wyszedłem na pocztę wysłać dwa listy. Wracając do domu kupiłem Wyborczą i całą godzinę przesiedziałem na ławce.
(…)
Nic się nie wydarzyło. Zjadłem śniadanie, pojechałem do pracy, wróciłem do domu – standard. Coś czuję, że łapie mnie choroba. Na szczęście jutro ostatni dzień w pracy i dwa dni wolnego – gdyby coś to się wykuruje.
Poranek należał do jednych z trudniejszych w ostatnim czasie. Wizja spędzenia 12 godzin w pracy nie napawała mnie pozytywnym nastawieniem. Nie było jednak tak źle. Dzień rozpoczął się o godzinie ósmej, kończy się teraz w pół do jedenastej.
(…)
Kilka ostatnich dni minęło w mgnieniu oka. Wszystko dzieje się tak szybko, że nawet teraz patrząc w tył nie mogę przypomnieć sobie, czy coś ważnego wydarzyło się tydzień temu. Błahe i ważne wydarzenia wrzucane są do tego samego wora, bez najmniejszej segregacji.
(…)