Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
W zasadzie opis dzisiejszego dnia zmieściłby się w trzech linijkach wstępu, dlatego skupie się raczej na zwieńczeniu 29 Lipca, które jest, przynajmniej dla mnie – najciekawsze. Pod wieczór zacząłem oglądać Prison Break i przypomniałem sobie, czego boje się najbardziej. Więzienia.
(…)
Dzień, jak co dzień minął mi bardzo szybko. Mam wrażenie, że dzieje się tak za sprawą fascynacji urlopem, która chcąc nie chcąc w niedługim czasie minie. Zawsze tak jest. Fascynacja zapewne zamieni się w nudę, jednak jeszcze nie teraz. Mam zapewne jeszcze kilka dni.
(…)
Spokojny i wyluzowany o godzinie 16 leżę w łóżku, obok siebie mam książkę (Stukostrachy Stephena Kinga), przed sobą Asusa, zajadam się łuskanym słonecznikiem. Z okna sączy się przyjemny, letni wiaterek. Bardzo przyjemny stan.
(…)
Prawdopodobnie źle piszę daty na blogu. Powinno być 25 Lipca 2009, prawda? Moim zdaniem tak wygląda estetycznie i tak już zostać musi. Nie o datach jednak chciałem. Jutro, w niedziele przypada ostatni mój dzień w pracy. Od poniedziałku mam urlop :).
(…)
Z drugiej strony mi się należało. Dokładnie te słowa miały kończyć tę notkę, jednak postanowiłem wszystko to napisać od końca, żeby było ciekawiej i inaczej. A zaczęło się tak niewinnie przez głupie morele, których nie chciało mi się zbierać. Ma to jednak swoje dobre strony. Wszystko ma.
(…)
Dzisiejszy dzień mogę zdecydowanie zaliczyć do bardzo udanych. Z samego rana wpadła do mnie Zuzia. Następnie udaliśmy się do Neonet po akumulatorki, później do hotelu, restauracji i kina. A teraz przed jedenastą piszę tego posta i zaraz idę spać.
(…)
Ostatnio bardzo mnie wszystko nudzi i wielką ochotę mam na diametralne zmiany. Rano do pracy, w której przyznaje dzieje się dużo. Po pracy wracam do domu i nie mam siły na nic innego, jak tylko krótki prysznic i sen. Dziś jest ten dzień, w którym mam wolne i mogę zrobić coś innego, lecz i tak dopada mnie monotonia.
(…)
Wstałem dziś koło dziewiątej, zjadłem skromne śniadanie i postanowiłem zrobić mały porządek w piwnicy. Po dwudziestu minutach zrezygnowałem. Doszedłem do wniosku, że do tego trzeba mieć wenę. Pomyślałem, że warto by zrobić miłą niespodziankę Zuzi i do niej pojechać. Tak też zrobiłem.
(…)