Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.


21 Maja 2009

Jadąc wczoraj pociągiem zadzwonił do mnie Jacek z informacją, iż Renata złożyła wymówienie [Jacek - stary pracownik; Renata - obecna kasjerka]. Wydawało mi się to mało prawdopodobne, dlatego zaraz po przyjeździe zadzwoniłem do Komfortu, aby rozwiać moje wątpliwości. Informacja okazała się prawdziwa – Renata złożyła wymówienie.
(…)

20 Maja 2009

W poniedziałek, 18 maja wypłaciłem sobie z kasy w sklepie zaliczkę na wyjazd w kwocie 150zł. Kierownik chciał, żebym wziął 300, jednak powiedziałem, że nawet 150zł nie wykorzystam. We wtorek wstałem bardzo wcześnie – przed trzecią. Mama usilnie chciała dać mi gotówkę na taksówkę, żebym pojechał na dworzec. Udało mi się ją przekonać, abym pojechał autobusem. Ogólnie poszedłem na pieszo.
(…)

18 Maja 2009

Jutro wyjazd. Jest godzina przed dwunastą, a Ja zamiast iść spać, to siedzę z moim Ausem na nogach. Pociąg mam o trzeciej trzydzieści. Muszę zatem wstać przed trzecią – długo sobie nie pośpię. Nie wiem, czy w ogóle zasnę, marzy mi się spływ kajakowy rzeką Pilica.
(…)

17 Maja 2009

Ponownie leże w łóżku, a na kolanach spoczywa mój Asus. W tle słychać głośną muzykę. Chociaż mieszkam 200 metrów od Błoni, na których odbywa się właśnie koncert Dody, słyszę muzykę bardzo wyraźnie i dosyć głośno. Mają chłopaki dobre nagłośnienie. Wrócę jednak do tytułu. Mam wrażenie, że mój ambitny plan opisywania swoich poczynań i przeżyć powoli zaczyna się zapadać.
(…)

16 Maja 2009

Jest to dla mnie swego rodzaju nowość, gdyż wszystkie posty z działu Blogasek skrzętnie trzymałem schowane w czeluściach tego Bloga. Dziś pomyślałem jednak, że mogę stopniowo „odsłaniać” je, zaczynając od pierwszego publicznego wpisu Blogaskowego. Mały skrót, jak to wszystko się zaczęło.
(…)

10 Maja 2009

Pisałem już, że byłem wczoraj we Wrocławiu? Chyba nie. Zaplanowaliśmy sobie wycieczkę z Zuzią i w zasadzie z Przemkiem, jednak Przemek w końcu zrezygnował. Nie mam siły na opisywanie całości, więc tylko podsumowanie – czy nie za dobrze się bawię i czy wszystko nie jest za piękne? Byłem jakąś godzinę temu w lunaparku. Młot i jakieś inne gówno. Źle się czuje. Zuzia chciała, żebym zainstalował jej Windows 7 na jej komputerze (zainstalowałem już u siebie), jednak zapomniała mi powiedzieć, że nie działa jej napęd DVD. Była na mnie zła i na mnie nakrzyczała. Wyszedłem. Dzwoniła do mnie. SEKUNDA. Zapomniałem powiedzieć, że niedawno pożyczyłem jej 70zł na wykładzinę (którą notabene mam jej jutro przywieźć), dziś miała mi oddać, jednak stwierdziła, że woli iść na młota. Jest nieodpowiedzialna. Zatem dzwoniła do mnie, Ja odbierałem i trzymałem telefon w ręku, przy kolanach. Jak wyszedłem z autobusu dopiero wtedy z nią porozmawiałem. Płakała, więc się rozłączyłem. Ma podobno karę na wyjścia do końca roku. Pewnie ściema. Jak tu jutro dostarczyć jej wykładzinę?

1 Maja 2009

Miałem dziś grilla. Przyszedł Dominik, więc wpadliśmy na pomysł, żeby pójść po wódkę. Jako, że dziś wszystko pozamykane musieliśmy lecieć na najbliższą stację benzynową. Kupiliśmy, a właściwie Ja kupiłem pół litra i sok. Przyszliśmy, napiliśmy się i weszło mi na humorek. Zuzia też trochę wypiła i w pewnym momencie nastąpiła niemiła sytuacja. Zdenerwowała mnie (uderzyła mnie), więc ją odepchnąłem. Fakt, może trochę za mocno i się rozpłakała. Ale przeszło jej i jest wszystko ok.
Dziś zarezerwowaliśmy na jutro hotel. Będzie się działo (; Sto złoty do tyłu i pewnie pół setki na jedzonko. Raz się żyje.

« Nowsze wpisy

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress