Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.


10 Lutego 2009

Nie wiem, czy już o tym pisałem, ale kilka dni temu wpadłem na pomysł, że mógłbym Zuzi zrobić prezent na walentynki. Znalazłem u siebie w pracy idealną wykładzinę – czerwoną. Była w resztkach, więc przeceniłem ją sobie na 50% ;). Tak zapłaciłbym za to ok. 130zł, a zapłaciłem 60. Wymiar 0,70x4m. Wyszły mi z tego sześć serc!

Wszedłem do pracy i Kinga powiedziała, że miałem idealny pomysł. Teraz muszę poczekać tylko na Anitę, która u nas obszywa wykładziny. Poproszę ją, żeby mnie nauczyła i sam obszyje serca. Cztery idą dla Zuzi, jedno dla babci, jedno dla mamy. Mam nadzieję, że się ucieszy i gdzieś to ustawi :).

W ogóle jest miło od wczoraj. Dostałem wypłatę – fakt tylko 800zł. Dowiedziałem się dziś, że przez dwa dni chorobowego zabrali mi 20% z całej wypłaty… Gdybym nie był te dwa dni na chorobowym dostałbym 960zł. Sto sześćdziesiąt jestem w plecy… Ale cóż, ważne, że dostałem i mogłem zapłacić rachunek za telefon, rachunek za prąd, kupić sześć serc, w końcu kupić prezerwatywy, dać Przemkowi dyszkę, zabiorę Zuzię na kolację do Kresowianki (już zarezerwowałem specjalny pokój :) i kupie sobie kartę, żeby mieć darmowe nielimitowane rozmowy i sms’y do Zuzi – jest bosko. Zostanie mi koło 40zł na cały miesiąc, ale opłaca się – lubię to!

Właśnie mi się ściągnął Myslowitz. Wiem, to nieetyczne. Za następną wypłatę może kupie sobie ich oryginalną płytę ;p.

Tanie hotele / porównywarka hoteli

Reklama Na BlogachCzęsto wyjeżdżasz i szukasz miejsc, w których mógłbyś przenocować? Jeśli nie masz czasu na „ręczne” szukanie hoteli, a później porównywanie ich ofert, która będzie korzystniejsza, tańsza itd. to polecam Ci skorzystać z porównywarki hoteli – http://www.hotelcalculator.com/pl. HotelCalculator pozwala porównać hotele w Europie, a następnie umożliwia filtrować wyniki. Możemy na przykład wyszukać hotele 4-gwiazdkowe lub znaleźć tylko apartamenty i rezydencje.

Bardzo przydatną opcją jest segregacja wyników pod kątem ceny, co umożliwia rezerwacja hoteli. Inną ciekawą opcją jest możliwość dodania skryptu pozwalającego na wyszukanie hoteli do naszej strony startowej IGoogle – znacznie ułatwia pracę.
(…)

8 Lutego 2009

Jak było dziś w Komforcie? Zarobiłem najwięcej z pracowników – 1500zł. Miałem sprzeczkę z Kingą. Sprzedałem klientce dywan, podeszła Kinga, żeby go skasować i wbiła to na siebie… Poprosiłem ją na chwilę i powiedziałem – Kinga Ja wiem, że wszyscy chcą dla siebie, jak najlepiej, jednak ten dywan Ja sprzedałem, dlaczego więc nabiłaś go na siebie?
Zdenerwowała się i zaczęła się na mnie drzeć. Jak się później okazało, to nowa pracownica wpisała ten dywan na Kingę, a nie na mnie. Później sprawdziłem i inny dywan też był na Kingę. Wszystko wyprostowaliśmy.

Nic więcej się nie działo. Może jutro dostanę wypłatę, to będę mógł w końcu zapłacić za wykładzinę – 4 serca dla Zuzi :).

5 Lutego 2009

A wszystko zaczęło się od tego, że dziś od rana byłem zły na Zuzię. Spotkaliśmy się w pół do szóstej. Należy jednak napomknąć, że do tej godziny nie odpowiadałem na jej sms’y (od godziny 12). Gdy do niej zadzwoniłem o czwartej była wściekła. Czułem to. Spotkaliśmy się jednak. Napisaliśmy u niej CV i list motywacyjny (jej praca domowa), a później zaproponowałem, abyśmy wyszli na spacer z Kają (jej pies).

Było ponuro. Zuzia była przygnębiona. Żaliła mi się, jak to ma źle w życiu. Wytrzymywałem to i pocieszałem ją, przytulałem i tak dalej. Pod koniec nie wytrzymałem. Będąc pod jej klatką powiedziałem, żeby sobie poszła, bo nie powiem jej nic miłego, ani jej nie przytulę. Na odchodne zapytała, co takiego zrobiła. Powiedziałem, że jej męcząca, ciągle tylko jęczy, jaka to jest zła i niedobra. Odeszła.

Po powrocie do domu nie mogłem wytrzymać i do niej zadzwoniłem. Pierwsza próba wyszła kiepsko – rozmowa się urwała po minucie. Po godzinie zadzwoniłem ponownie. Tym razem rozmawialiśmy prawie pół godziny i udało nam się załagodzić konflikt. Szkoda, że nie będziemy się teraz widzieć trzy dni – będę pracował. Więc dopiero w poniedziałek będę mógł ją przytulić, dotknąć i pocałować.

PS Przed chwilą dzwoniłem do restauracji. Zarezerwowałem salę tylko dla nas na 13 lutego, na szesnastą (14 pracuje). Będzie fajnie ;).

5 Lutego 2009

Tak, znów jestem na nią zły. Wczoraj wstałem o szóstej, żeby odprowadzić ją na przystanek – ucieszyła się. Później wieczorem pojechałem specjalnie, żeby odprowadzić ją z rysunku do domu. Mieszkam kilka kilometrów od niej i jeżdżę dla niej jak głupi. Od tego tych zajęć z rysunku ma 5 minut drogi. Dzisiaj z rana liczyłem, że pierwsza napiszę mi „miłego dnia”, ale nie – Zuzia czekała, aż to Ja napiszę. Napisała mi też sms’a, czy pracuję 10 lutego. Odparłem, że nie. Na to ona się zapytała, czy chce iść z nią na jakiś film, który odbędzie się tam, gdzie ma zajęcie. Po mojemu Zuzia liczyła, że będę pracował i będzie mogła iść tam sama, aby spotkać się ze swoimi nowymi znajomymi z rysunku. A tu taki klaps.

Powiedziałem, że mieliśmy pewną umowę – zrobi mi obiad, będziemy chodzili do kina. Od wakacji obiadu nie widać, więc do kina z nią nie idę. Ciekawe jestem, czy tego 10 lutego pójdzie na film. Beze mnie. Szczerze mówiąc drażni mnie, gdy jest na tych zajęciach z rysunku. Chociaż staram się odrzucać od siebie te złe myśli i nawet mi się to udaje, to na drugi dzień (dziś) mam ochotę się na nią wydrzeć. Ostatniego sms’a, jakiego od niej dziś dostałem to „nie lubisz mnie, wiem o tym”. Skoro tak sądzi.

//edit: Przed chwilą dostałem sms’a – „Może coś wykombinuję z tym obiadem ;f Kocham Cię skarbie ;*” Bardzo fajnie. Zuzia liczy, że pójdę z nią na ten film. Zapomniałem jej tylko powiedzieć, że po zrobieniu obiadu będzie ona musiała czekać na kino tyle samo, ile Ja musiałem czekać na obiad. Lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad, grudzień, styczeń. Tylko siedem miesięcy.

3 Lutego 2009

Właśnie. Chyba wczoraj wpadł mi temat do głowy. Mam nadzieję, że jeszcze pamiętam, co chciałem przekazać i zaraz to zrobię. Na pewno chodziło mi o związek i jego zawiłość. Zapewne głównym tematem miały być konflikty, jakie w związku występują i co najważniejsze: co je wywołuje?
Będąc w związku traktujemy partnera jako naszą własność. A może to za duże stwierdzenie? Generalnie Twoja dziewczyna / chłopak jest Twój i tylko Ty możesz jej / jego dotykać, całować i chodzić na randki. Co z kinem i kolacją? Czy mielibyście coś przeciwko, aby Wasi partnerzy wybrali się do kina lub na kolacje z kimś innym? (Mowa o płci przeciwnej)

Większość konfliktów w związku wynika z niedojrzałości i zaborczości. Prawda jest taka, że Twój partner jest wolny i w żaden sposób nie możesz zatrzymać go przy sobie, jeśli nie będzie Tobą zainteresowany lub zacznie interesować się kimś innym. Przykre, ale tak właśnie jest. Nie można na siłę kogoś przy sobie trzymać. Widzę, że zbaczam z głównego wątku – konflikty.

Jak pisałem, większość konfliktów w związku wynika z niedojrzałości i zaborczości. Wszystko zależy od partnerów, co uznają za złe i dobre – czyt. niedopuszczalne i dopuszczalne. Jeśli Twój partner uzna, że nie ma nic złego w tym, aby wyskoczyć po lekcjach na pizze z koleżanką, następnie Ci o tym powie lub co gorsza dowiesz się o tym niechcący to wyniknie między Wami poważna sprzeczka (jeśli Ty uważasz ten czyn za niedopuszczalny).
Tak samo, jeśli Twoja partnerka przyjęłaby zaproszenie do kina od znajomego. Przed wyjściem z domu oświadcza Ci, że idzie do kina z Karolem i wróci wieczorem, bo chyba zahaczą jeszcze o restauracje. Dla niej nie jest to nic złego, dlatego zdziwi się, gdy wybuchasz złością.

I jak sobie radzić z takimi sytuacjami? (pytanie to w zasadzie kieruje do siebie) Można zakazać partnerce wyjścia i zagrozić końcem związku. Jeśli jej na Tobie zależy zapewne nie wyjdzie, jednak będzie przez jakiś czas zła lub skruszona, jeśli dobrze rozegrasz tą partię *;p*. Jednak jest to bardzo drastyczna technika, bo Twoja partnerka jest na uwięzi. A czy związek musi kojarzyć się z „kajdanami”?
Dlatego też można pozwolić partnerce na wypad z owym Karolem do kina, a później na kolacje (…) i życzyć jej miłego wieczoru. Wiąże się to z tym, że nasze myśli przez te kilka godzin będą krążyły w ciemne strony – co oni tam robią, jak się bawią, czy nie przekroczyła czasami granicy, o której wrócą? I tak dalej.

Nasuwa mi się jeden wniosek: Jestem zaborczy i niedojrzały – kino i kolacja w znacznym stopniu przerasta moje możliwości. Takie rzeczy zarezerwowane są dla partnerów, a nie kolegów. Jednak z drugiej strony – wyobrażam sobie wypad z koleżanką na pizze… Najgorsze jest to, że gdy mowa o mnie – Ja, pizza, koleżanka to nie mam nic przeciwko. Przecież można wyskoczyć na pizze ze znajomą… Dlaczego zatem Zuzia nie może wyskoczyć do kina i na kolacje? Boje się, że coś między nimi wyniknie.
Jeśli mam dwie możliwości: Ja uprawiam seks ze znajomą i Zuzia uprawia seks ze znajomym to wybieram opcję pierwszą. Oczywiście nigdy do takiego czegoś nie dojdzie, tylko nie mogę wzniecić w sobie 100 procentowej pewności, że Zuzia niczego nie zrobi. A może chodzi mi o to, że Zuzia będzie się świetnie bawić w kinie i na kolacji, a Ja będę siedział w domu?

Ten post miał być publiczny, a wyszedł z niego blogasek… I poszedłem w ogóle w złą stronę. Ten post miał mi pomóc w byciu mniej zaborczym, a wyszło na odwrót.
Moja przewodnia teza, która miała mi tu towarzyszyć: Jestem z Zuzią, jednak w każdym momencie – dziś, jutro, za tydzień, za 10 lat mogę z nią nie być. Dopuszczam do siebie taką myśl i próbuje się z nią pogodzić. Tak, jakbym przygotowywał się na to. Jestem z Zuzią szczęśliwy, jednak bez niej również potrafię być szczęśliwy.

3 Lutego 2009

Znów dziś się obudziłem i pomyślałem „o kurwa!”. W moim śnie mieszkałem razem z Zuzią. Leżeliśmy razem w łóżku, aż Zuzia do mnie „mogę zadzwonić od Krystiana? Tak fajnie mi się z nim rozmawia”. Zalała mnie fala wściekłości i zaczęliśmy się kłócić. W końcu on zadzwonił do mnie. Odebrała i zaczęła się uśmiechać. Rozmawiali. Obudziłem się. Potem sam zacząłem dopowiadać sobie resztę historii – że wywalam ją z domu, że coś jej się stało i tak dalej.

Zasnąłem ponownie. Miałem iść do szkoły, ale postanowiłem spotkać się z Zuzią. Zadzwoniłem do niej, powiedziała, że jest w Koninie. Na chwilę wskoczyłem do Media Markt kupić dwa laptopy (?) i poszedłem na przystanek – nie wiem po co. Zadzwoniłem do Zuzi, a ona mi powiedziała, że jest nad jeziorem… Zapytałem z kim. Powiedziała, że sama. Spytałem, gdzie jest konkretnie i jak tam dojechała. Odparła, że autobusem 56. Stwierdziłem, że 56 tam nie jeździ i zaczęła się wykręcać. Chciałem to sprawdzić, 56 miałem za trzy minuty. Przyjechałem, jednak stało się coś dziwnego. Pierwszy 65 dojechał do przystanku, zawrócił i pojechał w druga stronę. Sekundę później podjechały trzy inne autobusy, a za nimi 56 (tym, którym miałem jechać). Podbiegłem do niego, jednak kierowca zauważył to, szybko zamkną drzwi i uciekł! Byłem wściekły. Nie mogłem sprawdzić z kim Zuzia jest nad jeziorem. I dlaczego wybrała jego, zamiast mnie?

Budząc się zauważyłem jednak jedną zmianę. Wcześniej, gdy coś takiego mi się śniło byłem wściekły. Wyżywałem się na Zuzi, a teraz byłem tylko lekko zły, nie wściekły. Napisałem Zuzi miłego sms’a, że ją kocham i życzę jej miłego dnia. Odpisała mi po godzinie – fakt, trochę się zaniepokoiłem, jednak uspokoiłem się, gdy podała mi swoje usprawiedliwienie. Nie jest więc chyba tak źle, prawda? Mam czasem złe sny, ale sobie z nimi radzę.

Mam wrażenie, że ta zmiana – że jestem mniej zaborczy sprowadza się do pracy. Gdy pracuje czuje się ważniejszy, pewny siebie. Gdy nie pracuje jestem, jak taki… nie potrafię tego określić. Może chodzi o to, że aktualnie utrzymuje mnie kobieta i nie mogę tego wytrzymać? A może chodzi o to, że lubię mieć pieniądze i bez nich źle się czuje? A teraz potrafię sobie sam je zapewnić. Nie wiem.

2 Lutego 2009

Dzisiejszy dzień minął całkiem ciekawie. Wstałem rano, koło godziny ósmej. Umyłem się, ogoliłem, zjadłem śniadanie, wypiłem mięte i przyszła pora na komputer. Sprawdziłem pocztę, bloga, drugiego bloga, statystyki zarobków na Adsense i inne takie. Dowiedziałem się, że link do mojego bloga (koszar.pl) znalazł się na wyczaj.to – serwis, który zbiera wartościowe linki. Ucieszyłem się. Później wyszedłem do pracy.

W pracy było dziś ciekawie. Nowa pracownica wystawiła rachunek o 640zł za mały… Klient odszedł płacąc o wiele za mało. Później bała się do niego zadzwonić, więc zadanie to przypadło Kindze. Klient powiedział, że przyjedzie, jednak do końca mojej zmiany (dwudziesta) nie przyjechał. Był u nas dziś jakiś gość, który wpada co jakiś czas i sprawdza, czy się kasa zgadza i takie tam. Wyczaił, że brakuje nam kilku klejów za 150zł sztuka. Kierownik nie był zadowolony. Pracę skończyłem o godzinie dwudziestej, jednak już o siódmej się obijałem. Wyskoczyłem do sklepu, kupiłem sobie bagietkę, zielone jabłko i Kubusia. Dziewczyny zażyczyły sobie papu z Greckiej. Kupiłem im dwie pity (nie smakowało im ;p).

Po pracy miałem jeszcze pół godziny do autobusu, więc skoczyłem do Ferio po jeszcze jednego Kubusia i Prince Polo. Pochodziłem po sklepach – znalazłem fajne spodnie, jednak trochę na mnie za dużo. Na wychodne skoczyłem do WC i urzekło mnie to, że podczas załatwiania potrzeb można słuchać wspaniałej muzyki. Nie wiem, czy w czymś to pomaga, jednak lepiej się wydala słuchając muzyki ;p.

Potem już tylko autobus i do domu. Po drodze wskoczyłem jednak jeszcze do bankomatu wypłacić mamie pieniądze. W domu obejrzałem Monka i zasiadłem do komputera. Mojego bloga wybrano do zamkniętej kampanii reklamowej. Myślę, że wezmę w tym udział. Napisanie jednego tekstu komercyjnego… Będę miał już na koncie 99zł!

Jeśli chodzi o Zuzię. Za dużo dziś nie rozmawialiśmy. Tylko koło 20 sms’ów i 10 minut rozmowy przez telefon. Jednak jutro się spotykamy. Pomogę jej rozebrać choinkę (jest 2 lutego…) – wolałbym rozebrać Zuzie xD. Już wkrótce, jak kupie sobie nowy telefon i włożę do niego kartę z 36i6 będę pisał do niej i dzwonił dużo częściej i intensywniej. Jeszcze tylko kilka dni. Mam nadzieje, że kasy mi starczy. Dostane mniejsza wypłatę, bo nie pracowałem od pierwszego, tylko od ósmego. Myślę jednak, że to 900zł będę miał. Minus rachunek za telefon (200zł) i prąd (koło 300zł)… Potrzebuje na telefon 500. Myślę, że jakoś mi się to uda :).

A teraz godzina 23. Czekam, aż zrobi się piec ciepły i mogę iść spać. Jutro, pojutrze i popojutrze mam wolne! Myślę, że wpadnę do Cosinusa sprawdzić, czy mnie przyjęli i do mojego Kopernika oddać w końcu książki xD. Dobranoc.

PS Zarejestrowałem nową domenę: drogadoszczescia.pl – do tego serwer za 90 groszy w domenomania. Mam pół roku 10 GB pojemności i 300GB transferu. Bajka!



© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress