Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Przemek zaczynam mieć problemy w szkole. To znaczy: Czy można nazwać problemem nie chodzenie do szkoły? Miałem tak samo. Tyle tylko, że Ja opuszczałem całe miesiące, on opuszcza „zaledwie” dni. Mam wrażenie, że nasze (mamy i moje) gadanie nic nie pomoże. Jeśli nie będzie chciał chodzić do szkoły to i tak nie będzie. Musi chłopak sam zrozumieć, że do szkoły chodzić trzeba. W ostateczności przekona się o tym w takiej formie, jak Ja – gdy już byłem w niezłym gównie.
Uważam, że człowiek uczy się na błędach i należy pozwalać mu te błędy popełniać, aby się nauczył, aby dowiedział się, jakie konsekwencje poniesie, gdy je popełni. Nie można powiedzieć „jeśli zrobisz to, to będzie to i tamto”. Człowiek musi poczuć „to i tamto”, aby przekonał się, że nie jest to kłamstwo. Porozmawiam z Przemkiem, ale czy to coś pomoże? Już przecież z nim rozmawiałem. Pytałem, czemu do szkoły nie chodzi, czy ktoś robi mu krzywdę, co mu się nie podoba i tak dalej. Nic od niego nie wyciągnąłem. Mam wrażenie, że czuje się dobrze. W każdej szkole panuje przemoc, nic się na to nie poradzi. Trzeba przez to po prostu przejść. Fakt, jest teraz w jednej z najgorszych gimnazjów w Koninie, ale Ja też tam byłem. Przeszedłem je (w trochę gorszym stanie, niż on przechodzi) i żyje. Przeżyłem swoje i teraz jestem, jaki jestem. On też to musi przejść.
Właśnie skończyłem czytać Harry Potter i Insygnia Śmierci. Poszło mi bardzo gładko. Tak, jak się spodziewałem. Jak zacząłem, to nie mogłem przestać – zawsze tak mam. Wczoraj w mig przebrnąłem przez prawie 500 stron. Dziś skończyłem ostatni kawałek.
Przeczytałem już wszystkie tomy Harrego i cieszę się, że już się skończyły. Niby jest to fantastyczna książka, jedyna, która tak bardzo mnie wciągnęła, jednak… właśnie. To wciąganie mnie lekko zaniepokoiło. Przez sześć tomów przebrnąłem trzy razy. Trzy razy czytałem to samo. To zaczynało być złe. Mam nadzieję, że już nigdy nie zacznę czytać tego od początku.
Dawno nic tu nie pisałem, a to dlatego, że jestem chory. Cały czas leże w łóżku, kaszle, pocę się i tym podobne. W sobotę byłem w pracy, jednak po kilku godzinach się zwolniłem, bo nie mogłem wytrzymać. Wczoraj (niedziela) również do pracy nie poszedłem. Byłem w szpitalu, żeby dostać zwolnienie. Dostałem tylko zaświadczenie lekarskie, z którym będę musiał iść do mojego lekarza rodzinnego, aby wypisał mi zwolnienie. Dziś jest poniedziałek, mam wolne. Jutro również. Dopiero w środę do szkoły. Mam nadzieję, że będę już zdrów.
Najgorsze jest to, że zaraziłem Zuzię. Przed chwilą dzwoniła do mnie i płakała, że jej gorąco i nie może wytrzymać. Jak mogę jej pomóc? Powiedziałem jej, żeby zrobił sobie zimny okład na czoło, jednak nie wiem, czy to cokolwiek pomoże. Chciałbym do niej jechać, jednak nie mogę. Sam jestem jeszcze chory. Do tego jej mama powiedziała, żebyśmy się nie spotykali do czasu, aż oboje nie wyzdrowiejemy. A Zuzia przynosiła mi lekarstwa, miód i tak dalej. Myślę, czy by też do niej nie iść :>
Towarzysza, z którym mógłbym chodzić na długie wycieczki po lesie. Borykam się z wybraniem rasy – Owczarek niemiecki lub labrador. Od dziecka marzyłem o psie i na przekór miałem trzy koty (dwa nadal u mnie są). Koty są zupełnie inne. Mają rzecz jasna swoje zalety, których nie mają psy, jednak mi brakuje zalet psów. Z kotem nie wyjdę na spacer, bo nie będzie trzymał się mnie. Koty są nieusłuchane – w ogóle nie reagują na polecenia.
Dlatego też postanowiłem kupić sobie psa. Jest to na razie w fazie planów, jednak mam nadzieję, że uda mi się mój cel zrealizować.
Szkoda mi zwierząt (w szczególności psów), gdy widzę, jak są traktowani przez swoich panów. Według mnie pies potrzebuje dużo ruchu i swobody. A najczęściej jest „wypuszczany” trzy, cztery razy dziennie na dwór po kilkanaście minut, żeby załatwić potrzeby. Dodatkowo jest na smyczy. Spacery powinny trwać kilka godzin dziennie, a pies powinien mieć swobodę ruchu.
Chciałem jeszcze poruszyć temat samego sensu posiadania psa, jednak post ten jest tak niespójny, że nie będę się dalej wysilał i dokończę go w innym terminie.
A to dlatego, że zacząłem pracować i znów nie mam na nic czasu. Mam nadzieję, że niedługo sobie wszystko wyprostuje i znajdzie tych kilka godzin, żeby pisać i czytać dziewięć blogów, które mam zapisane w czytniku RSS.
Trochę obawiam się, że może powtórzyć się sytuacja sprzed roku, kiedy to zaniedbałem bloga w całości – przestałem pisać, zaglądać i tak dalej. Nie chcę do takiego czegoś dopuścić. W zasadzie to mam więcej wolnego i powinienem jakoś to wszystko łączyć.
Zacząłem pracować. Jestem na okresie próbnym w Komforcie. Zarabiam 1400zł brutto + premia. Ostatnio zaczynam być mniej zaborczy. Wcześniej drażniły mnie wszystkie sytuacje, które w mniejszym lub większym stopniu mogły zagrozić mojej pozycji (ach, jak to ładnie ująłem w słowa xD). Przedwczoraj Zuzia napisała mi, że koleżanka zaprosiła ją na osiemnastkę. Wcześniej powiedziałbym, że idę z nią, albo nie idzie. A teraz? Może i poczułem lekkie uczucie zazdrości i zdenerwowania. Będzie tam przecież sama, będzie piła alkohol i nie wiadomo, czy będą inni chłopcy. Jeśli Zuzia będzie chciała znaleźć sobie innego faceta – droga wolna. Może i będzie mnie to boleć, jednak kiedyś w końcu przestanie. Znajdzie się inna dziewuszka. Praca dodała mi pewności siebie, radości i niezależności. Będę płacił rachunki za telefon i prąd. Mam swój wkład w ten dom. Zamierzam również oszczędzać na coś swojego. Ciekawe, co mi z tego wyjdzie.
Właśnie skończyłem robić bałwana. Efekt mojej pracy widać na obrazku. Bałwan w tym roku wyszedł znacznie okazalej, niż w poprzednim. Włożyłem w niego jednak znacznie więcej pracy. Śnieg w tym roku wcale się nie lepił, dlatego stworzenie tego cuda zajęło mi kilka dni.
Myślę, że lepienie bałwana wejdzie mi w krew i będzie to pewnego rodzaju tradycja (już teraz tak to traktuje). Mam nadzieję, że z każdym rokiem bałwan będzie coraz większy, ładniejszy i bardziej profesjonalny. Chociaż oczywiście w tym momencie bałwan, którego widać po lewej stronie jest najpiękniejszym bałwanem na świecie. Może i jest to trochę dziecinne, jednak sprawia frajdę. (Zdjęcie wykonała Zuzia ;*)
Link do bałwana z poprzedniego roku – klik.
.
Wczoraj w pracy wszyscy zaczęli mówić o swoich problemach. Nie wiem skąd im się ten temat wziął. Nie mówili jednak o nim w sposób dołujący, tylko wesoły. Nie są to może rzeczy wesołe, jednak po co jeszcze tym się dołować?
Jeden gość będzie musiał płacić alimenty na dziecko.
Druga dziewczyna została sama z dziećmi i musi ciężko pracować, aby je utrzymać.
Inny gość powiedział, że nie zamierza dać ojcu ani grosza. Czyli nie lubią się.
Wszyscy mają jakieś problemy. Większe lub mniejsze, jednak się tym nie przejmują i starają się żyć dalej. Szczęśliwie. Takie podchodzenie do życia doceniam. Korzystać z życia.
A teraz wracam do kuchni. Zimno tu, jak nie wiem co. Wczoraj w pracy od 9 do 21. Koszmar. Dzisiaj również. Nie wiem, czy w weekend również idę. Okaże się dziś. Podoba mi się :).
Poprzednie wpisy »