Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.


24 Grudnia 2008

Dokładnie dziś – 23 grudnia jest moja rocznica bycia z Zuzią. Rok temu po raz pierwszy powiedziałem jej, że ją kocham. Pół roku zwlekałem z tym, aby to powiedzieć. Poznaliśmy się 22 czerwca, spotykaliśmy się przez pół roku – przytulaliśmy się, lecz nigdy jej nie pocałowałem i nie wyznałem miłości. Przyszedł jednak dzień 23 grudnia 2007 roku, w którym to Zuzia namówiła mnie, abym zabrał ją do „tego” miejsca. Powiedziałem jej o „tym” miejscu jakiś miesiąc wcześniej, lecz nie zdradziłem konkretnie szczegółów.

Miejsce to miało być pustkowiem, odludziem, na którym mógłbym pocałować Zuzię. I właśnie 23 grudnia nie miałem wyboru – musiałem w końcu to zrobić. Staliśmy na mało ruchliwej uliczce, wokoło trochę drzew, trochę dalej kiosk, ławki – nic nadzwyczajnego. Wtedy tak staliśmy naprzeciw siebie i patrzeliśmy się w siebie. W końcu przemówiłem

Bo widzisz Zuzia zabrałem Cię tutaj, żeby powiedzieć Ci, jak bardzo Cię kocham (mówiłem to znacznie dłużej [bardzo długo ;p], niż może się wydawać). Zuzia się uśmiechnęła i mnie przytuliła – odpowiedziała to samo. Potem ponownie na mnie spojrzała i zapytała się, czy idziemy. Odpowiedziałem, że muszę jeszcze jedną rzecz zrobić i ją pocałowałem.

Następnego dnia z rana wysłałem jej sms’a – pamiętaj, że jest na świecie taka osoba, która myśli o Tobie dniami i nocami i nie wyobraża sobie życia bez Ciebie. Później poszliśmy podzielić się opłatkiem (w hotelu Konin na najwyższym piętrze). Wtedy również się całowaliśmy. Te początki w całowaniu nie były mega, super, cool wypaśne. Było trochę sztywno, nie całowaliśmy się tak, jak robimy to teraz. Było jednak w tym coś nadzwyczajnego. Zapewne chodzi o to, iż była to pewna nowość – nowa dziewczyna, którą całuję. Teraz pocałowanie Zuzi jest czymś normalnym, co oczywiście nie oznacza, że nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Po prostu wtedy (na samym początku) było to nowe, dlatego wywoływało więcej emocji, niż teraz.

Mam wrażenie, że aby utrzymać stan większego natężenie emocji, należałoby często zmieniać partnerki, aby co chwile mieć coś nowego, jednak po pewnym czasie i to by się znudziło.

Ale nie będę schodził z tematu. Jak było dziś? Byłem z Zuzią na pizzy, dostałem od niej kartkę na święta (i na rocznicę), Ja dałem jej figurkę Aniołka Stróża. Następnie poszliśmy do niej ubierać choinkę. Później pojechaliśmy do mnie i o godzinie 20.40 poszliśmy w to miejsce, aby tradycji stało się zadość. Powiedziałem dokładnie to samo, co rok temu. Do godziny 20.47 w ogóle się nie całowaliśmy.

Jak mogę ocenić rok z Zuzią? Był to czas stracony? Czego doświadczyłem i czy mi się podobało? Zuzia wyleczyła mnie z fobii społecznej. Stałem się dzięki niej bardziej towarzyski. Z Zuzią po raz pierwszy uprawiałem seks. Stałem się również dzięki niej bardziej nieczuły. Gdy byłem bardziej zamknięty w sobie fascynowały mnie drobne sytuacje – jak np. dziewczynka, która powiedziała mi „dzieńdobly” któregoś dnia, gdy wychodziłem z domu (pisałem o tym), albo wyjście wcześnie rano po bułki – te niewielkie sytuacje napawały mnie ogromną ilością emocji. Teraz podchodzę do tego normalnie – nic się nie stało. Przez to np. jest znacznie mniej postów na blogu w dziale Blogasek.

Zuzia bardzo mnie drażni. Jej zachowanie czasami jest wręcz aroganckie. Widzę w niej wady. Jednak ma również zalety – potrafi być kochana. Dzięki Zuzi uświadomiłem sobie również to, jaki Ja jestem. Zuzia jest pierwszą kobietą, z którą jestem tak długo. Jest to ogromne doświadczenie życiowe. Dzięki temu poznałem kolejne moje wady i zalety – poznałem siebie.

Czas spędzony z Zuzią na pewno nie jest stracony. Cieszę się, że ją poznałem. Cieszę się, że 18 miesięcy temu poprosiła mnie o numer telefonu. Nawet jeśli czasem nie mogłem spać, bo była na imprezie alkoholowej, z przeważającą ilością chłopaków, z którymi grała w Twistera. Kocham Ją.

18 Grudnia 2008

Dziś przytrafiła mi się ciekawa sytuacja. Opowiem może od samego początku. Siedziałem w domu, przy komputerze, gdy o godzinie 11 wrócił mój młodszy brat do domu. Był, albo udawał zdenerwowanego, rzucił plecakiem i usiadł na fotelu. Obserwowałem go przez chwilę, po czym spytałem, dlaczego tak wcześnie wrócił do domu. Odpowiedział, że nie chciało mu się siedzieć w szkole (w ogóle nie chciał do niej iść dziś). Pogadaliśmy chwilę (pokrzyczałem na niego), po czym się ubraliśmy i zaprowadziłem go do szkoły.
Od razu wszedłem do jego wychowawczyni, poinformowałem, że mamy nie będzie dziś na zebraniu, ponieważ jest w pracy i pogadałem z nią chwilę o Przemku. Teraz wiem, jak czują się rodzice, gdy są na wywiadówce i słuchają, jaki to ich syn jest niedobry. Z Przemkiem wcale nie jest tak źle, tylko strasznie dużo opuszcza lekcji (tak, jak Ja kilka lat temu), nie ćwiczy na w-f’ie (tak, jak Ja…) i arogancko zachowuje się na lekcji j. Polskiego (to już nie Ja ;p).
Poszedłem więc do Pani od Polskiego – notabene ona również mnie go uczyła w gimnazjum. Stwierdziła więc, iż nie będzie mi mówić na Pan, skoro kiedyś była moją nauczycielką. Zrobiła mi mały wykład o Przemku, po czym wyszedłem ze szkoły.

I tu chodzi o konkretną sytuację, dla której zacząłem w ogóle ten post. Wsiadłem do autobusu i stanąłem koło takiej dziewczyny. Stała dosyć daleko ode mnie (zawsze staram się zachować odpowiednią odległość od ludzi, aby szanować ich przestrzeń), jednak w trakcie jazdy zbliżała się do mnie. Na początku dzielił nas jakiś metr. Kilka minut przed moim przystankiem byliśmy już tak blisko siebie, że moja ręka praktycznie oplatała jej bok – praktycznie dotykaliśmy się ciałami. Nie było wcale dużo ludzi, miała sporo miejsca, ta dziewczyna po prostu zbliżała się do mnie.
Od razu do mojej głowy wpadł pomysł, aby z nią porozmawiać. Zapytać o jakąś błahostkę, aby rozpocząć rozmowę, jednak… brakowało mi odwagi. Nie wiem, dlaczego taki jestem. Po prostu nie mam śmiałości do kobiet. Tak mnie czasami to drażni. Czasem chciałbym do jakiejś zagadać, powiedzieć to, co o niej sądzę, że jest piękna, ponętna, ma wspaniałe oczy, seksowny wygląd i tak dalej, jednak brakuje mi tej odwagi.

Od razu, jak wysiadłem z autobusu pomyślałem o tej dziewczynie, która zaprząta moją głowę od jakiegoś czasu. Pisałem już zresztą o niej. Ostatnio dowiedziałem się, że jest z klasy 3th, więc jest rok ode mnie młodsza. Więc od razu, jak wysiadłem z autobusu pomyślałem, że pierwszą rzeczą, jaką zrobię, gdy ją zobaczę w szkole, to rozmowa. Oczywiście nic z tego nie wyszło. Była w gronie koleżanek (na razie tylko dwa razy widziałem ją samą).

Wszystko to kręci się wokół Zuzi. Mam Zuzię, a myślę o innych dziewczynach. To jest złe. Dlatego mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony zazdroszczę Zuzi, że bez skrępowania rozmawia z kolegami. Dzisiaj np. wracała samochodem wychowawczyni z Rafałem. Byli razem dobre pół godziny, zapewne rozmawiali, dowcipkowali i takie tam. A Ja? Kiedy w ogóle ostatni raz rozmawiałem z jakąś koleżanką w realu? Czy naprawdę jestem aż tak ograniczony towarzysko? To jest chore…

Wrócę jednak do moich wyrzutów sumienia. Mam w sobie takie coś, co mówi mi, że nawet, gdy myślę o innych dziewczynach to robię coś złego i tym samym zachowuje się dość dziwnie przy Zuzi. Jestem na przykład bardzo markotny. Nie mam pojęcia z czego to się tworzy, jak to zatrzymać i takie tam. Nie potrafię wyrzucić z siebie wyrzutów sumienia. Nie mam pojęcia, co by się ze mną stało, gdybym któregoś dnia uprawiał seks z inną dziewczyną będąc jednocześnie w związku z Zuzią. A może jakoś bym to przeżył i wróciłbym do normalnego trybu?

Te moje odważne myśli wiążą się z moją podejrzliwością – mam przynajmniej takie wrażenie. Skoro Ja myślę o innych dziewczynach i czasami robię nawet jakieś podchody, aby jakąś zdobyć dlaczego Zuzia nie miałaby takiego czegoś robić? A może już robić? Może ona mnie zdradza? To są właśnie te myśli, które biorą się z tego, że Ja mam takie myśli o innych dziewczynach. Nie mogę jednak pohamować się przed tym, aby tak nie myśleć. Co chwila widzę dziewczyny, które są doskonalsze od Zuzi. Drażni mnie jej zachowanie. Ma bardzo wiele wad. Istnieją dziewczyny piękniejsze od niej.

Wiem, że nie powinno się tak mówić o dziewczynie, z którą się aktualnie jest, ale tak właśnie jest, takie jest moje zdanie. Czy powinienem być z nią nadal? Fakt, Zuzia ma swoje zalety. Niektóre cechy jej charakteru mi się podobają, niektóre części jej ciała są naprawdę piękne, jednak co z resztą?

16 Grudnia 2008

Byłem dzisiaj w Ślesinie. Wczoraj Zuzia znalazła bardzo tanie domki do wynajęcia – zadzwoniła i okazało się, że jest ostatnia wolna dwójka za 100zł! Od razu postanowiliśmy, że bierzemy. Dzisiaj pojechałem wpłacić zaliczkę. Trudno było tam trafić. To mój drugi w życiu wypad do Ślesina, nie znam go kompletnie. Trafiłem na miłą kobietę, która zaprowadziła mnie praktycznie pod same drzwi domku.

Na miejscu okazało się, że cena to 100zł za osobę. Udało mi się jednak „utargować” do 150zł za całość. Wpłaciłem już 50zł, więc pozostało jeszcze 100 i domek jest nasz na sylwestra. Nie mogę się już doczekać, kiedy tam będziemy – cała noc nasza. Seks, nagość, bliskość, wspólny prysznic – będzie świetnie.

Wczoraj również postanowiłem wziąć małą pożyczkę z smskredyt. Nie wiem jeszcze, czy to wypali, jednak mam nadzieję, że wszystko wypadnie pomyślenie. Od tego również zależy mój projekt logtop.pl i wczoraj wymyślony GROSZ. Dwieście złoty – będę musiał oddać 260zł za miesiąc.. Trochę dużo, ale cóż. Nie wiem w ogóle, czy spłacę go w terminie. Będą mnie ścigać, ale Ja patrzę tylko na przyjemności, nie na skutki mojego postępowania, więc na razie cieszę się tym, co mogę mieć.

Jutro wycieczka ze szkoły do elektrowni. Ciekawe, czy spotkam kolegów z pracy xD.

Zdjęcia domku [http://mcichocki.pl/JA/sylwester/]

15 Grudnia 2008

Cieszy mnie to, iż blog ten określam mianem prywatny, przez co mogę wypowiadać się praktycznie na wszystkie tematy – od polityki, przez informatykę, po relację z życia codziennego. Nikt nie będzie miał do mnie pretensji, że np. prowadzę bloga o tematyce komputerowej, a pewnego dnia wrzucam post związany z nowym swetrem, który właśnie sobie kupiłem.

To mały wstęp sugerujący, iż zaraz pojawi się tekst mający najwięcej wspólnego z kategorią Moje przemyślenia.
Wczoraj obudziłem się standardowo koło ósmej i nie wiadomo skąd nawiedziła mnie kosmiczna myśl – czy można naprawdę przepowiedzieć przyszłość?

Wyobraź sobie, że istnieje na świecie taka osoba, która potrafi przepowiadać przyszłość. Czy mogłaby Ci ją tak po prostu zdradzić? Załóżmy, że udajesz się do takiego przepowiadacza i chcesz usłyszeć, co czeka Cię w najbliższej przyszłości. Tak się składa, że jutro o godzinie dwunastej dwadzieścia cztery, na ulicy komputerowej potrąci Cię czerwony samochód marki Audi, gdy będziesz przechodził przez pasy.
Przepowiadacz podaje tylko prawdziwą przyszłość, więc mówi Ci, że jutro o godzinie dwunastej [...] potrąci Cię samochód. Mniemam, iż na wszelki wypadek nie pojawisz się o wspomnianej godzinie na wspomnianej ulicy (a nawet może będziesz unikał wspomnianego samochodu) – co za tym idzie zmienisz przyszłość. Co to oznacza? Przepowiadacz powiedział Ci nieprawdę. Nie zginiesz nazajutrz pod kołami samochodu na ulicy komputerowej, ponieważ się tam nie pojawisz.
(…)

15 Grudnia 2008

Miałem plan, aby udać się z Zuzią do hotelu w sylwestra, na całą noc. Dostałem 200zł za stworzenie strony, sprzedałem komputer za 50zł. Uzbierałem sporo gotówki, aby ten cel zrealizować. Musiałem jednak kupić choinkę i ozdoby. Obiecałem Zuzi, że 23 grudnia pójdę z nią na pizze. Zostało mi 166zł, które skrzętnie ukryłem, aby mnie nie kusiły. Kilka dni temu zacząłem jednak je wydawać.

Byliśmy z Zuzią w Empiku. Wziąłem ze sobą gotówkę, jednak nie chciałem jej tracić. Zuzia zapytała, czy pożyczyłbym jej 6zł na jakieś gówienko. Pożyczyłem. Wieczorem, jak odprowadzałem ją do domu zapytała, czy wolałbym, aby to był prezent ode mnie, czy chce, aby oddała mi kasę. Co miałem w takiej sytuacji odpowiedzieć? Powiedziałem, że wolę, aby to był prezent… Sześć złoty poszło. Następnego dnia Zuzia stwierdziła, że idziemy do McDonaldu. Jak w takim razie mogłem nie wziąć pieniędzy? Jak bym wyglądał, gdyby ona coś jadła, a Ja bym siedział? Wziąłem kasę i straciłem dwadzieścia złoty.
Przed wejściem do MC powiedziałem, że muszę jeszcze kupić Przemkowi Hamburgera, bo mu obiecałem. Kupiłem Zuzi sałatkę, sobie hamburgera i nam frytki. Po tym Zuzia powiedziała, że w ogóle się nie najadła. Zapytała mnie, czy się czuje to samo. Przytaknąłem, na co ona „to kup coś jeszcze, przecież masz kasę”. To było przecież bezczelne. Ale cóż, kupiłem nam jeszcze po hamburgerze. Nie zostało nic dla Przemka. Po przyjściu do domu dałem Przemkowi kasę, aby kupił sobie Kebaba. I takim sposobem straciłem 46zł. Zostało mi zaledwie 120zł, z czego minimum dwadzieścia idzie na pizze.

Zuzia zaczyna czuć coraz więcej luzu. Zaczyna mnie to trochę drażnić. Zachowuje się bardzo arogancko i w niektórych momentach nawet chamsko. Zastanawiam się nawet, czy iść z nią do tego hotelu. Mam wrażenie, że dozbieranie stu złotych nie powinno stanowić większego problemu, jednak, czy mam się dla niej wysilać, skoro tak się zachowuje? Z drugiej strony rozmawiałem już o hotelu z Zuzi mamą – zgodziła się i teraz głupio wszystko odwołać. Do tego obiecałem Zuzi, że tam pójdziemy. Ona w zasadzie często łamie swoje obietnice, jednak nie chce zachowywać się dokładnie tak, jak ona.

12 Grudnia 2008

Dokładnie wczoraj wybyłem o godzinie 17 po choinkę do hipermarketu. Byli ze mną Zuzia i Przemek. Szukaliśmy tej jedynej pośród gąszczu innych. W końcu wybór padł na tą jedyną. Jest piękna :). Poprosiłem kogoś z obsługi, aby pomógł mi ją ładnie zapakować (owinąć sznurkiem) i zabrałem ją do kasy (przyznać muszę, iż była dosyć ciężka).
Jeszcze wcześniej poszliśmy kupić ozdoby choinkowe. Podobnie, jak w zeszłym roku wybór padł na ozdoby słomiane. Są estetyczne. Kupiliśmy również dwa łańcuchy (jak się później okazało było ich za mało).

Z zakupami udaliśmy się do mnie i choinkę ubraliśmy. Teraz się świeci *patrzy na nią* ;p. Wszystko było takie wymarzone. Ubieram choinkę z moją dziewczyną, która już się w mojej rodzinie zaaklimatyzowała – żartuje sobie z Przemkiem, na paru imprezach rodzinnych była. Jest super. Później Zuzia niestety musiała jechać do domu. Jak wróciłem jeszcze mamy nie było, więc mogliśmy zrobić małe przemeblowanie, aby znaleźć dla choinki odpowiednie miejsce (wyrzuciliśmy telewizor do mamy pokoju xD) i choinka ma honorowe miejsce.

Świąteczna atmosfera jeszcze się jednak nie rozpoczęła – zostały tylko drobnostki, jak wielkie sprzątanie. Ale to pikuś. Za kilka dni powinienem czuć magię świąt :)

9 Grudnia 2008

Bardzo markotny. A wszystko związane z gotówką. Zacznę od początku. Miesiąc temu mama kupiła sobie nowy telefon – Sony Ericsson C902. Korzystała z niego dwa tygodnie, po czym stwierdziła, iż wraca do starego (Nokia 6131), a tego zamierza sprzedać. Wystawiłem go na aukcji – osiągnął cenę 660zł. Pieniądze dotarły na moje konto, po czy chciałem je wypłacić. Błąd – problem z autoryzacją kart. Trafiłem na moment, gdy mBank miał problemy techniczne i pieniądze (całe 640zł) zostały zablokowane na koncie. Do dziś – minęło dokładnie 8 dni.

Kolejny jest gość z firmy, u którego „zatrudniłem” się jako webmaster. Wykonałem stronę dla Agromax’u – autoryzowanego dealera Husqvarny (http://www.agromax-konin.com.pl). Minęły cztery dni od ostatniego kontaktu z nim i cisza. Żadnej wiadomości, żadnych pieniędzy. Wiem, że cztery dni to nie jest dużo, jednak Ja jestem niecierpliwy. Jeśli coś wykonam, to chce dostać za to pieniądze.

Kolejny jest gość od domen. Mam koło 100 domen, które nie są mi potrzebne. Skontaktowałem się ostatnio z jednym gościem, który chciał je kupić za 300zł. Było to tydzień temu. Do dziś się nie odezwał.

Tworze aktualnie projekt, który wymaga sporego zastrzyku gotówki. Z tysiąca złoty byłbym bardzo zadowolony, jednak pięćset na początek również wystarczy. Akurat 300zł za domeny i 200zł za stronę. Ale, jak na razie cisza.

Chciałem kupić choinkę do domu. Kasy brak. Mam telefon na abonament – dwa dni temu został zablokowany z powodu nie zapłacenia dwóch rachunków. Zbliża się moja rocznica bycia razem z Zuzią – co kupie? A także sylwester, na który zamierzam zrobić coś ekstra (zabrać Zuzię na całą noc do hotelu – nasza pierwsza wspólna noc). Chciałem również kupić Przemkowi prezent na gwiazdkę, ale chyba mogę o tym tylko pomarzyć. Nie wspominając już o wyjeździe w tą sobotę do Poznania na spotkanie biznesowe.

To wszystko bardzo mnie przytłacza i jestem na lekcji bardzo smętny, cichy, nie uśmiechający się. Dodatkowo dochodzi do tego również złość na Zuzię i powracają moje dawne obawy. Gdy jestem przygnębiony dodaje sobie samoczynnie kolejnych zmartwień.
W czwartek Zuzia idzie na basen. Ze mną nie chciała (przez pół roku) – jeśli chodzi o klasę to sama się zgłosiła.
Co środę Zuzia chodzi na zajęcia plastyczne. W tą środę zajęcia zostały przesunięte na piątek z powodu wernisażu, który odbędzie się w trakcie ich zajęć. Tyle tylko, że ten wernisaż odbędzie się tak naprawdę w piątek… Zuzia znów kłamie?

Dochodzą również myśli o innych kobietach. Tej dziewczynie z mojej szkoły, o której nie mogę przestać myśleć i przez którą ciągle mam wyrzuty sumienia. Korci mnie, żeby ja poznać. Korci mnie, żeby ją dotknąć. Korci mnie, żeby była moja. Tylko mam Zuzię.

25.06.2009r.: Z tego, co pamiętam kasę za wykonaną stronę dostałem dwa dni później.

2 Grudnia 2008

Oj, złą muzykę wybrałem. Delerium – Silence 2008 to nie mój styl.
Mam pomysł na [Zuzia piszę]. Mam nadzieje, że nic mi już nie przeszkodzi. Mam pomysł na nowy serwis. Będę nagradzał Bloggerów – rozdawał im gry, pendrive itp. Mam nadzieje, że do stycznia nowego roku wyrobie się ze wszystkim.
Wczoraj z konta w mBanku zginęło mi 600zł. Próbowałem je wypłacić, jednak wyskoczył błąd o autoryzacji. Po powrocie do domu okazało się, że mój rachunek został obciążony kwotą 600zł, jednak fizycznie ich nie dostałem. Zadzwoniłem na mLinię i okazało się, że mieli problem z autoryzacją kart i pieniądze powinny wrócić najpóźniej za tydzień (a jeśli nie, to należy napisać reklamacje). Najgorsze jest to, iż pieniądze te były na czynsz, który należy zapłacić do środy…

Nic innego się nie dzieje, wszystko po staremu. Skończyłem już chyba moją pierwszą poważną stronę na zamówienie http://www.agromax-konin.com.pl/. Myślę, że właścicielowi się spodoba.



© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress