Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Mój projekt rozwija się w dobrym kierunku. Już parę domen wyświetla się w pierwszej 10 wyszukiwań google. W kilka dni zarobiłem jednego dolara na Adsense ;p. Na razie zadowolony jestem. Aktualnie na aukcji wystawione mam 30 domen, za które na razie dostaje marne 100zł… Fakt, nie są one dobre, ale liczyłem na trochę więcej. Zamierzam zainwestować trochę kasy i kupić sobie SEO Adder – program do pozycjonowania stron (poprzez katalogowanie). Nie wiem tylko, czy starczy mi pieniędzy – 360zł…
Oprócz Internetu jest jeszcze świat realny – czyt. Zuzia. Z którą wczoraj się pokłóciłem i do dziś się nie odzywam. Ona dzwoni, piszą, a Ja ją ignoruje – zły jestem, prawda? Mamy z Zuzią układ, że soboty i niedziele są nasze. Chcemy więc wykorzystać ten czas dla siebie (wykorzystać go maksymalnie). A wczoraj Zuzia przed ósmą powiedziała, że musi iść, aby przygotować się do lekcji i w ogóle musi wcześniej wstać, więc musi już iść. No cóż, skoro musi. Odprowadziłem ją do domu i po 22 zalogowałem się na GG i kogo tam widzę? Zuzię ;). Napisałem jej parę kąśliwych uwag, a następnie przestałem do niej odzywać. Wyciszyłem telefon i brak jakiegokolwiek kontaktu.
Wiem, że jest to wredne, ale jestem na nią zły.
Dawno, bardzo dawno nie znalazł się tu post z serii „fantastyczne przemyślenia Michała”. A dziś właśnie takowe fantastyczne przemyślenia pojawiły się w mojej głowie. Zacząłem się zastanawiać, jakby wyglądało nasze życie, gdyby nie istniała służba porządkowa, nie było by praw i przepisów, żadnych sądów i policji – władza w ręku silniejszego.
Zwierzęta sobie jakoś radzą. Nie maja żadnych aktów prawnych, nikt nie strzeże porządku. Wszystko dzieje się „naturalnie”. Władzę sprawują najsilniejsze samce w stadzie i to im podporządkowani są inni. Czy u nas wyglądałoby podobnie? Przywódcą byłby najsilniejszy mężczyzna, czy władzę sprawowałyby gangi? De facto – każdy gang potrzebuje przywódcy, czyli ponawiam – przywódcą byłby najsilniejszy mężczyzna?
A może zważając na fakt, że jesteśmy stworzeniami myślącymi większą rolę, niż siła mięśni miałby intelekt. Wtedy władzę sprawowałyby najinteligentniejsze osobniki. I niekoniecznie musieliby to być mężczyźni. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której przywódcą stada jest kobieta (prawda? ;), przynajmniej mi. W grę więc wchodzi intelekt, siła mięśni, charyzma.
Jak rozwiązywalibyśmy problemy? Aktualnie, gdy mamy jakiś poważniejszy spór udajemy się do sądu i tam wszystko jest wyjaśniane. Grupa osób, pod przewodnictwem tego jednego wskazuje, która ze stron ma rację. Podporządkowujemy się decyzji sądu i respektujemy jego postanowienia.
A teraz nie ma sądu. Mamy konflikt z innym człowiekiem – jak zostaje on rozwikłany? I pytam ponownie – w grę wchodzi siła mięśni? Rację ma ten, który okaże się silniejszy, czy większą wolę odgrywa intelekt?
Ludzie potrzebują takich organów, jak sąd. Bez nich nasze życie (przynajmniej dla mnie) jest trudne do wyobrażenia. Potraficie wyobrazić sobie świat bez policji, rządu, sądu?
Zacząłem ostatnio bawić się w rejestracje domen. Wedle mojego planu za kilka miesięcy wpadnie mi trochę grosza z ich rejestracji. Moją zabawę zacząłem od rejestracji domen komórkowych, typu Nokia n93, Nokia 6131, Nokia 6280, Sony Ericsson K550i, Motorola W375 – podobnych domen mam sześćdziesiąt.
Co zamierzam z nimi zrobić? Pod każdą domeną wyświetla się statyczna strona, która ma na celu podnieść pozycję domeny w wyszukiwarkach (zamieszczone tam są opisy poszczególnej komórki, specyfikacja, jej zdjęcia itp.). Na początku zamierzam umieścić linki do stron w darmowych katalogach, następnie trzeba wypozycjonować poszczególną domenę, aby wyświetlała się w przynajmniej pierwszej dziesiątce na Google.
Po tych wszystkich zabiegach liczę na co najmniej 40 wejść dziennie na każdą domenę, co daje łącznie 2400 ogólnych wyświetleń dziennie. Na końcu paczka domen ląduje na Allegro i czeka na sprzedaż.
Post ten ma za zadanie zapoczątkować proces indeksacji domen przez Google – do dzieła.
Już wczoraj wieczorem wiedziałem, że do szkoły nie pójdę. Miałem zamiar skończyć wszystkie strony, wgrać je na serwer – ogólnie popracować trochę nad moim biznesem. Wstałem dziś rano i po prostu nie poszedłem do szkoły. Od razu zabrałem się za strony. Wszystkie są już skończone. W czterech serwerach przypisałem domenom dns’y – na dwa jeszcze czekam. Nie wrzuciłem jeszcze plików na serwer – zamierzam wszystkie wystartować jednocześnie.
Zaraz zabiorę się za tworze pliku statystyk. Tego trochę się boję ;p. Gdy już wszystkie domeny będą przypisane do odpowiednich serwerów i ładnie wszystko będzie śmigało zabiorę się za katalogowanie i pozycjonowanie domen. Myślę, że zajmie mi to ok. miesiąca. Po miesiącu poczekam kolejny miesiąc na efekty mojej pracy (w tym miesiącu również będę pracował). Mam nadzieję, że po trzech, góra czterech miesiącach efekty mojej pracy będą widoczne i będę otrzymywał chociaż 20 wejść na domenę dziennie – daje to łącznie 1200 wejść dziennie).
Po tych trzech miesiącach zamierzam wystawić wszystkie domeny na Allegro i zgarnąć trochę kasy. Ile? Pojęcia nie mam. Czasami myślę sobie – wystarczy, że dostanę za nie 300-400zł. Z drugiej strony mam wrażenie, że takie domeny będą warte dużo razy więcej – kilka tysięcy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie wkrótce ;).
Jeśli już mowa o szkole. Ominęła mnie fizyka, niemiecki, matematyka, dwa w-f. Krótko pisząc – mam przekichane.
24.06.2009r.: Na domenach do tej pory zarobiłem 60$ z Adsense.
Post może i trochę na siłę, ale czasami chyba trzeba. To swego rodzaju mój pamiętnik, który ma przydać mi się w przyszłości.
Byłem dziś w szkole. Pisaliśmy krótką kartkówkę z Polskiego – scharakteryzuj postać Makbeta (nota bene napisałem Magbet…). Oddałem pustą kartkę – nie przeczytałem lektury. Przed kartkówką z Polskiego był test z angielskiego – na 8 zadań zrobiłem 7. W 3/4 strzelałem. Nie znam angielskiego. *patrzy, co jeszcze dziś miał za lekcje* To w sumie wszystko, co było ciekawe. A jeśli mowa o szkole, jutro zamierzam do niej nie iść. Chcę skończyć w końcu mój projekt, na którym – mam nadzieję, zarobię na nowy komputer. Ambitny chłopak jestem xD. Sześćdziesiąt domen komórkowych. Jeśli będę miał przynajmniej 50 odsłon na każdej z nich wychodzi 3500 odsłon dziennie. To już coś. Jak na razie zrobiłem koło 50.
Po szkole poszedłem na ulotki. Trzy godzinki zleciały całkiem szybko. Na początku rozmowa z czterema znajomymi (ulotkarzami) – nawiasem pisząc jeden jest nowy i mam wrażenie, że jest gejem. Potem wpadła do mnie Zuzia, która zaraz wyfrunęła na lekcje rysowania, a potem to już jechałem do domu. W domu zjadłem szybko kawałek sernika i bułkę. Następnie poleciałem odebrać Zuzię z rysunku i odprowadziłem do domu. Tak oto minął mi cały dzień. Jest godzina 22.44, a mi jest strasznie zimno, ponieważ nie zdążyłem napalić sobie w piecu. Trzeba będzie zrobić to jutro.
Jeśli chodzi o Panią Beatę. Ostatnie spotkanie było bardzo krótkie. Nie mieliśmy z Zuzią żadnych problemów, więc nie było i o czym rozmawiać. Mam wrażenie, że mi nie pomogła tyle Pani Beata, ile mój nowy projekt, przez który za dużo nie myślę o tym, co też Zuzia teraz może robić. Zapamiętać na przyszłość.
Nie ma co. Idę spać.
Właśnie jem serek ;).Danio ;p. Jest pyszny. Szkoda tylko, że nie mam kakao ;f
Ale do rzeczy – serek zjedzony. Właśnie dostałem sms’a od Zuzi „Uczyłeś się z biologii?” Ja na to „Nie bardzo, a jak Twój ang?”, odpisała: „Właśnie napisałam – chyba mam wszystko dobrze (ale wole nie zapeszać :P) :D”
Widać gdzieś w tym sms’ie zainteresowania moją osobą? W ogóle. Nigdzie, zero – nul zainteresowania… Zuzia z reguł myśli tylko o sobie i ona jest najważniejsza. Jest chytra i samolubna. Tak jak ostatnio, kiedy wyskoczyliśmy z Zuzią do sklepu po popcorn, na film. Mama Zuzi powiedziała, żeby kupiła Aście (Zuzi kuzynce) loda, bo ten, który jest w zamrażarce szkodzi Aście (ma tam na coś uczulenie). Zuzia skwasiła minę i powiedziała, że jak jej starczy to kupi. Weszliśmy do sklepu, kupiliśmy popcorn (koło dwóch złoty), o lodzie ani mowy. Przy kasie Zuzia wyciąga dziesięć złoty…
To jest szczyt chciwości.
Po rozmowie z Panią Beata Zuzia zadeklarowała się, że pokaże mi swoje archiwum. Dziś tego dokonała. Dowiedziałem się, że miesiąc temu napisała do swojej dawnej miłości (było to w czasie, gdy się pokłóciliśmy) z pytanie, czy nie mogliby odnowić swojej przyjaźni? Chłopak niestety jej odmówił… Do tego opisała tą sytuację koledze. Napisała mu, że ma takie szczęście „trafiać na dziwnych chłopaków”. Jestem więc dziwnym chłopakiem.
Co to dla mnie oznacza? Zuzia była na mnie zła i chciała zmienić mnie na kogoś innego. Proste i logiczne. Zdecydowałem się od teraz nie hamować. Będę dla Zuzi chłodniejszy. Postaram się trochę ją od siebie odsunąć, aby za bardzo mi nie zależało. Gdy teraz poznam jakąś dziewczynę nie będę myślał o Zuzi, że może nie wypada. Otwarcie będę z nią rozmawiał, bez żadnych skrupułów.
A jakiś czas temu Zuzia uparcie twierdziła, że nie potrzebuje żadnych innych chłopaków – tylko mnie [byliśmy przy sytuacji, gdy drażniło ją to, iż rozmawiam z Mileną]. Właśnie widzę, jak tego nie potrzebuje. Jak to ona napisała? Bardzo mi brakuje Twojej przyjaźni…
Słodkie ;>