Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Byliśmy wczoraj z Zuzią u Pani Beaty. Pisałem już o niej wcześniej, pamiętacie? Chodziłem do niej, ponieważ miałem problem z moją fobia społeczną. Między innymi Zuzia mnie z niej wyciągnęła. Teraz chodzimy do Pani Beaty, ponieważ mamy problem z zaufaniem. W ogóle sobie nie ufamy i jesteśmy o siebie bardzo zazdrośni.
Na pierwszy spotkaniu było dziwnie. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy zaczęliśmy rozmowę o Milenie. Zuzia przywołała moment, kiedy zobaczyła sms’a ze słowem „Kocham”. Ja i tak cały czas jestem święcie przekonany, że przyjaciół obdarzamy miłością. Nie taką samą, jak naszych partnerów, ale jest to miłość.
Więc Zuzia się popłakała. Poczułem się bardzo głupio. Pani Beata też patrzyła na nas, jak na… cóż. Jak się później okazało Zuzia wcale nie chciała płakać, to Pani Beata ją zmusiła. Tak to zrozumiałem. Pani Beata powiedziała „widzę Zuzia, że ten temat jest dla Ciebie ciężki – masz łzy w oczach” i Zuzia się popłakała. Później, jak wyszliśmy powiedziała mi, że wcale łez nie miała. Więc po co płakała? Po mojemu Zuzia zdała sobie sprawę, że teraz „należy” płakać i to zrobiła.
Po prostu brakuje mi seksu. Gdy już raz czegoś dotkniemy i spodoba nam się to, to chcemy spróbować tego kolejny raz i jeszcze. W wakacje było inaczej – mieliśmy z Zuzią przestrzeń. Mamy nie było, Przemek wychodził to na sale, to chodził do babci skorzystać z komputera. Teraz mamy Internet w domu, więc nie wychodzi. Na sale również nie uczęszcza – nie wiem dlaczego.
Jednym słowem: kiszka. Nie uprawiałem seksu od ok. miesiąca… Nie mogę znaleźć miejsca, gdzie jest spokojnie, cicho, nikt by nam nie przeszkadzał i co najważniejsze, gdzie jest komfort. Myślałem już o wynajęciu własnego mieszkania, jednak odstraszyły mnie koszty – 500zł + czynsz. [Zarabiam ok. 300zł miesięcznie]. Hotel również odpada – min. 100zł za noc.
Mam wrażenie, że z konkretniejszą zabawą przyjdzie mi jeszcze poczekać, aż dorosnę. Będę pracował, miał własne mieszkanie itd.
Tak w ogóle, co u mnie? Chodzę do szkoły, dalej roznoszę ulotki (spotkałem dziś moja wychowawczynię – trochę głupio się poczułem, ponieważ nie poszedłem na religię, a na ulotkach byłem ;p) i oczywiście Zuzia cały czas zaprząta moją głowę. Dzisiaj mieliśmy lekką kłótnię o głupotę. Poprosiłem ją, aby założyła dziś spódniczkę (było słonecznie i mieliśmy iść na spacer). Odparła, że nie ma ochoty. Jak się później okazało założyła ją. Nie mogła jednak założyć jej od razu, gdy rozmawialiśmy przez telefon i przyznać mi racje? Ona musi pokazać, że ma swoje zdanie… Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej trochę to czasami drażni.
Wszystko skończyło się jednak dobrze. Pożegnaliśmy się w miły sposób ;).
Dziś cały post poświęcony Zuzi będzie. Na początek poranna rozmowa. Wściekła Zuzia zaczęła miotać wyzwiskami na lewo i prawo, ponieważ jej wuja nie załatwił jej lewego zwolnienia z w-f’u. Najbardziej dostało się wujowi ;f. Potem spokój. O godzinie trzeciej mieliśmy kolejne spotkanie u niej w domu. Wszystko ładnie, pięknie, gdyby tylko Zuzia nie wyjęła swojego tajemniczego pudełka i nie pokusiła mnie, abym pokazał jej, co jest w jednym z zeszytów.
Nic strasznego tam nie było. W zamian musiałem pokazać jej posta o Milenie, o którego od dawna prosiła. Popłakała się. Chciała zobaczyć resztę moich ukrytych postów – pokazałem jej. Jak się okazało, w jednym z nich była informacja, że zapaliłem w trzecim miesiącu naszej znajomości. A powiedziałem, że nie paliłem już. Zuzia nie była bardzo zła. Pewnie dlatego, że ostatnio Ja złapałem ją na ohydnym kłamstwie.
Przeszliśmy przez długą rozmowę. Po której wyznaliśmy sobie miłość. A także postanowiliśmy, jak najszybciej udać się do psychologa, aby pomógł nam ze sobą wytrzymać. Zamierzam jutro tam iść.
Po powrocie do domu Zuzia siedziała na GG. Jakoś tak wyszło, że zaczęła rozmowę z Ikarim, który po pewnym czasie zaczął pisać z nią prywatnie (Zuzia wszystko mi wysyłała na GG). Ikari, bardzo wylewny gość przytulił ją, ponieważ wzruszył się jej opowieścią – nie za bardzo mi się to podobało. W ogóle ostatnio jestem zazdrosny o Ikariego. Piszę do mojej Zuzi, rozmawia z nią, przytula, piszę, że jestem szczęściarzem, iż ją mam. Hmm, zaczynam być zazdrosny.
Wracając dziś od Zuzi stanąłem przy przystanku, czekając na autobus, który miał przyjechać dopiero po dwudziestu minutach… Po chwili przy przystanku pojawiło się małżeństwo. Uśmiechnąłem się, gdy usłyszałem „To Ja jeszcze pójdę do tego sklepu „wszystko za 2.50″ to inny sklep, niż ten u nas. Zaraz przyjdę. A może chcesz iść ze mną?” Kobieta pomęczyła męża przez chwile, po czym on stwierdził, żeby już szła. I poszła. Facet uśmiechnął się do mnie i zapytał bardziej siebie, niż mnie, czy w tym sklepie za przystankiem jest piwo. Potem powiedział już do mnie „Kobita sobie poszła, to Ja sobie piwko wypije”. Zabrał bagaże, które rzecz jasna zostawiła mu kobieta i wszedł do sklepu. Wyszedł za chwil parę.
Teraz przystanął przy mnie. Otworzył piwo i sączył je ze smakiem (a mi tak się pić chciało ;p). Gość był dosyć starszy ode mnie – koło czterdziestki. Nie miał połowy zębów i wyglądał nieciekawie. Jednak po kilkuminutowej rozmowie jaką z nim odbyłem zupełnie zmienił mi się o nim pogląd. Zaczęliśmy rozmowę o kobietach. Narzekał, że jest już na zakupach cztery godziny („Żeby Cię kochany nie skłamać *spojrzał na zegarek*, wyszedłem z domu o drugiej, a już jest szósta. I cały czas jestem na zakupach – z tymi kobietami tak jest”). Opowiedział mi historię o zeszytach (jak to stracił niepotrzebnie 20 minut), a następnie zaczął się właściwy temat o kobietach. Wniosek z tej rozmowy jest jeden: kobiety bardzo są potrzebne w życiu mężczyzny.
Niby męczą nas. Ciągają po sklepach i zadręczają opowieściami. Ale bardzo się przydają. Może zabrzmi to trochę *szuka słowa* staroświecko, ale to kobieta bardziej utrzymuje porządek w domu, to ona
„karmi męża” i tak dalej. Gdyby nie kobiety zginęlibyśmy…
A wszystko zaczęło się od
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
czytamo zazdrości
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
gość strasznie mądre zdania pisze
mike ( Wtorek 16.09.2008)
tak?
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
„Uporanie się z nią wymaga ciężkiej pracy nad zrozumieniem i zaakceptowaniem faktu, że tylko związek dwojga wolnych i dojrzałych osób może dać pełną satysfakcję i że więcej radości jest w dzieleniu się niż w posiadaniu.
mike ( Wtorek 16.09.2008)
mhm
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
jesteś zazdrosna
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
?*
mike ( Wtorek 16.09.2008)
czasami
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
mhm
mike ( Wtorek 16.09.2008)
dziwne byłoby gdybym nie była
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
tak, to zrozumiałe
mike ( Wtorek 16.09.2008)
Ciebie nie pytam, wiem jak to z Tob a jest ;f
Michał ( Wtorek 16.09.2008)
właśnie
I tak rozwinęła nam się rozmowa na GG. Wyrzuciliśmy w jej trakcie sporo informacji o których wcześniej nie wiedzieliśmy. Z artykułu o którym pisałem wywnioskowaliśmy, że oboje musieliśmy przeżyć jakieś traumy z powody straty bliskiej osoby, a teraz boimy się, że stanie się to ponownie. U Zuzi doszliśmy od razu do wniosku, że chodzi o Piotrka – jej byłego chłopaka, który ją zdradził. Ze mną były kłopoty. Zuzia nie potrafiła wskazać przyczyny. Ja podejrzewam, że może chodzi o rozwój moich rodziców… to tylko przypuszczenia.
Zazdrość jest męcząca w naszym życiu. Dwa razy chciałem nawet przez to zerwać znajomość z Zuzią.
Chciałbym być mniej zazdrosny. Chce, żeby Zuzia wyjechała na trzydniową wycieczkę z klasą i nie czuć niepokoju. Nie chce robić jej wyrzutów o spódniczkę, którą dzisiaj sobie kupiła. Nie chce być zazdrosny o Huberta, który przytula ją na pożegnanie. Chce mieć świadomość tego, że nikt mi Zuzi nie zabierze, że jest ona tylko moja, ale każdy może się z nią spotkać. Chce mieć pewność, że Zuzia nic nie wywinie.
Dlatego podczas rozmowy ustaliliśmy, że jeśli po naszej rozmowie nic się nie zmieni zastanowimy się nad pójściem do specjalisty. Co oznacza, że jeśli coś będzie nie tak idziemy do psychologa. Mam wrażenie, że jest to najlepsze wyjście. Mam nadzieje, że jeśli się tam znajdziemy to rozmowa ze specjalistą oczyści nasz związek, a także pomoże się nam do siebie zbliżyć.
Na razie czekamy na to, co wydarzy się w najbliższych dniach.
Chcę być z Zuzią na zawsze. Nieważne, co pisałem w poprzednich, dawnych postach – Jestem stworzony dla Zuzi i Zuzia stworzona jest dla mnie.
Nie chcę, aby ten post był tylko o tym, iż ciężko jest roznosić ulotki w tak mroźny dzień, jak dziś. Gdy zapomniało się wziąć rękawiczek i ubrało się o jedną bluzę za mało ;p [z drugiej strony powrót do domu staje się taki pozytywny - zmęczony i zmarznięty wracam do domu i zadowolony jestem, że w końcu tu jestem].
Wiem – o Idze miałem napisać. Iga – siostra Zuzi, starsza od niej o dwa lata. Ostatnio siedzieliśmy w trójkę na kanapie. Ja, Zuzia, Iga – tak wyglądało nasze położenie. Obejmowałem Zuzię, która wyjęła karty, Iga zbliżyła się, aby zobaczyć i położyła policzek na mojej dłoni. To nic nieznaczący gest, czy ona coś ode mnie chce? A może to tylko przypadek?
Post krótki i bez większego sensu. Czasami takie lubię. Dodam jeszcze, że Zuzi śniła się moja śmierć. Mi śniło się, że Zuzia wyjeżdża na 3 tygodnie z klasą na wycieczkę. Po spotkaniu okazało się, że Zuzia ma zamiar wyjechać z klasą na trzy dniową wycieczkę. Umrę? xD
Może słowo „praca” jest za duże, ale jednak to praca. Roznoszę ulotki w czasie wolnym od szkoły (zazwyczaj robię to po szkole), aby zarobić na serwer i domenę. Za trzy miesiące kończy mi się okres abonamentowy i muszę zarobić 400zł. Właśnie, 400zł…
Czasami zastanawiam się… Wychodzę ze szkoły i idę na ulotki. Będąc w pomarańczowej koszulce, trzymając ulotki w ręku przechodzą obok mnie znajomi (Ci młodsi – z klasy i starsi – nauczyciele, sąsiedzi itd) – co oni wszyscy o mnie myślą? Mają mnie za idiotę, która lata za pieniędzmi, czy za porządnego człowieka, który w czasie wolnym dorabia do czegoś tam? I czy ich zdanie ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? W ostatnim czasie myślę, że niewielkie.
Ostatnio zaczynam trochę wariować. Chodzi o moją zazdrość, która staje się niewyobrażalnie męcząca. Nie tylko dla mnie, ale i dla Zuzi. Zaczynam roić sobie w głowie niestworzone rzeczy i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Wczoraj byliśmy z Zuzią w sklepie. Dała mi do zrozumienia, że chciałby kupić sobie spódniczkę (nigdy wcześniej nie kupiła sobie spódniczki – wystrzegała się tego, jak diabeł święconej wody, a wczoraj takie coś). Ucieszyłem się i poszła dwie przymierzyć [obie mi się podobały ; p]. Jednak później naszła mnie myśl: Po co jej spódniczka. Spytałem się jej, czy zamierza chodzić w niej do szkoły? Odpowiedziała „czemu nie?”. Od razu pomyślałem sobie, że zamierza kupić spódniczkę, aby podobać się innemu facetowi, którego sobie upatrzyła. W ogóle wczoraj czułem się tak, jakby Zuzia traktowała mnie trochę chłodniej, niż zazwyczaj. Coś jest na rzeczy, czy to tylko moje chore wyobrażenia? Może to dlatego, że w wakacje Zuzię miałem na oku, a teraz poszła do szkoły i nie mogę jej kontrolować?
Poszedłem do drugiej klasy. W pierwszy dzień spotkałem dawnego kolegę, z którym dość dużo przeżyłem. Wspólne palenie marihuany, wspólne kradzieże (kiedyś byłem bardzo zły), wagary i tak dalej. Ja w porę się ustatkowałem i jestem teraz tym kim jestem, jednak kolega zabrnął dalej i rok temu wyjechał do ośrodka poprawczego. Niedawno wrócił i teraz chodzi do mojej szkoły. Nadal pali marihuanę, niedawno nawet namawiał mnie do tego, abym zapalił z nim. Odmówiłem – nie zamierzam tego palić (a na pewno nie teraz), nie widzę sensu. Jestem z siebie dumny, kiedyś nie miałbym tyle siły w sobie, aby odmówić zapalenie.
Czuje się dziwnie, nie wiem co robić. Przyzwyczaiłem się do myśli, że mam kogoś takiego, jak Zuzia, do której mogę iść zawsze, która jest na każde moje zawołanie, z którą spędzam 80% wolnego czasu. Teraz jest zupełnie inaczej. Z Zuzią widzę się 2-3 razy w tygodniu i nie są to wcale długie spotkania. Jedynie weekendy wyglądają lepiej – całe będziemy spędzać razem. Muszę tylko przystosować się do nowej sytuacji.
Niedawno uruchomiłem nowy serwis YX9.pl – serwis, w którym użytkownik może umieścić swój 40-znakowy wpis za 100zł. Jak na razie nic z tego nie wychodzi… xD Zobaczymy, co będzie dalej.