Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Nie mam dostępu do internetu. Nie mam telewizji. Mam za nisko okna. Ogólnie nie podoba mi się. Właśnie Zuza weszła na GG, a Ja chciałem tylko posta napisać. Wszystko mnie drażni. Ale za to wczoraj, było całkiem fajnie. Na początku z kuzynek wypiliśmy zero siódemkę na dwóch. Potem skoczyliśmy do Liquida, nowo otwartego klubu, obok mnie. Spotkaliśmy po drodze kumpla (po wyjściu z klubu) i poszliśmy z nim na piesze z cztery kilometry, jak nie dalej do innego klubu, gdzie pracuje jego dziewczyna. W domu byliśmy przed północą. To na tyle.
Śpieszę się do domu i jeszcze do Zuzy trzeba napisać, która notabene wczoraj nie wróciła na noc, bo ją rodzice zdenerwowali. I spotkanie mnie z nią czeka (dziś).
Aktualizacja (24.12.2008r.): Zuzia wróciła do domu. Było to kłamstwo, aby mi zaimponować. Jak później się okazało tych kłamstw było znacznie więcej, co doprowadziło do tego, iż mieliśmy się rozstać, jednak postanowiliśmy dać sobie ostatnią szansę – rozpoczęły się wizyty u psychologa. Było ich aż dwie.
Zuza się we mnie zakochała. Milena wróciła z wakacji i nie wiem o czym z nią rozmawiać. Mam dom, na który mnie nie stać. Moją matkę ścigają komornicy, źle się czuje i jestem głodny. A jeszcze dzisiaj spotkanie z Zuzą, która się we mnie zakochała… O brat mi przyniósł kebaba. Nie jestem głodny. Teraz źle się czuje od kebaba ;p. Paznokcie mam u nóg za długie, muszę je obciąć. Dziś moja ciocia ma imieniny, a Ja do niej nie idę. Chciałem przenieść sobie neostradę na nowy adres, ale okazało się, że jest to niemożliwe i musiałbym płacić karę. Co jeszcze może się zdarzyć?
Ostatnio pisałem o domu, który przeleciał nam (mojej rodzinie) koło nosa. Przedwczoraj, albo wczoraj ten gość, który wynajmował ten dom zadzwonił i powiedział, że jednak będzie wolne. Radość.
Dzisiaj tam byłem. Pomalowałem 6 okien. Położyłem gips na parapet (całą godzina mi zeszła). Jutro zostaje zaszpachlowanie murku. Pomalowanie go. Drzwi trzeba pomalować. Parapet, który wczoraj robiłem. Cały dom chciałem wymalować, ale ograniczę się tylko do dołu. W poniedziałek o 18 idę tam przenieść rzeczy i będę tam mieszkał.
Fajnie tam jest. Ogródek. Dwa duże pokoje. Duża kuchnia, łazienka. Fajnie… W zimę będę palił w piecu. W lato robił grilla na tarasie. Super
Mam takie dni, w których czuje się tak… inaczej. Wychodząc do sklepu boję się ludzi (naprawdę). Idąc ulicą (wybierając te mało zatłoczone uliczki) mam wrażenie, że ludzie przechodzący obok mnie przyglądają się całemu mnie. Krytykują mnie. Oceniają. W myślach mówią o mnie. Wchodząc do sklepu jest jeszcze gorzej. Muszę przejść koło „stada ludzi” i wszyscy na mnie się gapią. Macam się potem po twarzy i sprawdzam, czy czasami czegoś na niej nie mam… Wiem, to jest głupie.
Na szczęście jest to jednorazowe. Gdy mam gorsze dni. I jeszcze jedno: skąd takie taki dzień u mnie?
Bo Zuza wyjechała? Od kilku dni bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Zuza jasno daje mi do zrozumienia, że jej się podobam. Jasno mi pokazuje, że chciałaby się ze mną spotykać. Jest bardziej bezpośrednia. I czemu miałaby nie być? Takim w zasadzie trzeba być.
A Ja? Szczerze? Lubię Zuzę, ale wątpię, żeby cokolwiek z tego wyszło. Jest ładna, inteligentna, pogodna. Taka… fajna. Ale, nie ma czegoś takiego między nami. Żeby z kimś być, ten ktoś musi najpierw być moim przyjacielem. Muszę mu ufać. Pisać o wszystkim, muszę za tą osobą tęsknić, oczekiwać kiedy wróci i cieszyć się z tego. Nigdy nie może brakować nam tematów do rozmów, muszę być otwarty, nie wstydzić się o czymś napisać. Muszę ufać tej kobiecie…
Może dlatego, że Milena wyjechała? Milkę znam dłużej. *Czeka, aż Magda przestanie pisać o swojej nienaładowanej baterii w telefonie* Milkę znam dłużej. Siedem, albo osiem miesięcy. Mam wrażenie, że dobrze się rozumiemy *xD*. To znaczy, ona może i mnie rozumie, Ja jej postów prawie nigdy ;p. Milena jest bardzo skryta. Pojęcia nie mam dlaczego ma indywidualne lekcje. Nigdy mi o tym nie napisała. Nie wiem gdzie mieszka. To znaczy wiem (teoretycznie). Ale nigdy mi tego wprost nie powiedziała. Niedawno rzuciłem, że mi nie ufa. Bo taka była prawda. I trochę się przede mną otworzyła. Napisała mi o czymś, co jest no prywatną sprawą. Ale dzięki temu dowiedziała się czegoś o mnie (dopisane 10 lutego 2009r. – rozwód).
Tak poznajemy się w miarę upływu czasu. Otwieramy się przed sobą, dowiadujemy się nowych rzeczy o sobie… Może więc przez milki wyjazd? Zuza jest realna. Milena wirtualna. Ale zdecydowanie Milena jest bliższa.
A może to w ogóle nie przez kobiety? Może to przez dołującą książkę, którą czytam? Dziś przeczytałem jeden kawałek, który trochę mną wstrząsnął. Może to tylko to…
Wracając dziś z solarium, w którym notabene spotkałem kolegę, który również przyszedł się opalać… Wstąpiłem do kolektury i kupiłem sobie dwie zdrapki po 2zł – Casino. W jednej miałem 2zł, a w drugiej 100zł! Mam 100zł ;p. Mogę sobie kupić torbę do szkoły za 170zł – mama mi dołoży. Skoczyć jutro po buty. Przedłużyć sobie domenę o rok. Co wybrać?
Dam znać co zrobiłem za jakiś czas. *myśli co sie jeszcze przydarzyło*.
Milena dziś się przede mną otworzyła – rodzice.
Znajomość z Zuzą się rozwija – miło nam się rozmawia.
Jestem brązowy :)
Przeczytałem książkę – Wielki Marsz, poleconą przez Zuzę.
To wsio.