Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Po prostu byłem na testach. I przypomniała mi się… no właśnie, nawet nie pamiętam jak ma na imię. Koleżanka, z klasy, o której kiedyś już pisałem. Dawno temu.
I nawet myślę, czy nie wrócić może do klasy, do szkoły, żeby bliżej ją poznać. Wątpię, żeby ktokolwiek z naszej klasy coś o niej wiedział. Z nikim nie rozmawia, jest zamknięta w sobie, w ogóle się nie odzywa. A pewien jestem, że można do niej dotrzeć. Można złapać z nią jakiś kontakt.
Może ta dziewczyna jest wesoła, radosna i tak dalej, tylko w szkole „gra” taką zamkniętą? A może taka jest i trzeba tylko się trochę postarać, żeby to się zmieniło.
Więc byłem na testach. Wszyscy byliśmy w grupie – nawet Ja, człowiek który nie chodzi z nimi do klasy, który praktycznie ich nie zna, który krótko mówiąc prawie z nimi nie rozmawia. Ale krótkie zdania wymienić można. Co słychać, jak tam w klasie, takie tam bzdety. Więc wszyscy byliśmy w grupie, a ona stała na uboczu. Taka… zamyślona, może smutna. Nie wiem.
Po prostu chciałbym się czegoś o niej dowiedzieć, porozmawiać. Może z dwa razy spotkałem ją na ulicy. Powiedziałem jej cześć. Ona bez entuzjazmu, wpatrzona w chodnik, odpowiedziała cicho cześć.
Może to jest dziwne? Że chce wrócić do szkoły tylko po to, aby poznać jakąś dziewczynę, która nota bene wcale mi się nie podoba. Ale tu nie chodzi o to. Uważam, że coś ciekawego w sobie mają te osoby, które najczęściej są ciche, zamknięte. A nie te, które głośno się przechwalają, co to oni mają, umieją, robią i tak dalej.
Chciałbym ją poznać. Czegoś się o niej dowiedzieć. Tyle.
Nad jeziorem dzisiaj byłem. Wypada się wreszcie opalić. Nie wiem czemu, ale często trafiam na młode osoby, które mają jakiś związek z narkotykami. Tak było i dziś.
Przechodziłem koło sklepu, przy którym stało stado pijanych nastolatków. Oczywiście musieli pójść za mną ;). Co najlepiej zrobić, aby nie zostać zaczepionym przez takich delikwentów? Samemu ich zaczepić. Więc zatrzymałem się i zagadałem:
- Gdzie tu jest jakiś ośrodek wypoczynkowy, czy coś w tym rodzaju. Rowerki tam są i takie tam.
*lekki śmiech*
- Na hucie, tam prosto. Chodź, też tam idziemy.
- No to chodźmy ;).
- A skąd w ogóle jesteś.
- Konin.
- A osiedle?
- Starak
- Aha… Bo my z piątego.
- Od Selów i tej całej reszty?
- Ta, a co znasz ich?
- Kiedyś się z nimi bujałem, a tak w ogóle, to Ja jestem od ziomków z Przemysłowej.
- Znasz mende?
- Hah, Menda to mój ziomek. Ten Juli, Kleryk, Titu też. W ogóle znacie Kantorsia, Pagursia, Witka i tak dalej?
- No, Ja znam.
…
- Mamy grama ziółka. Palisz? (musieli się pochwalić)
- Rzuciłem. Pewno z Konina macie?
- No, właśnie z Przemysłowej.
Skończyło się tym, że życzyłem im miłego bakania, a oni mi miłego pływania. Mogę się mylić, ale na początku byli do mnie wrogo nastawieni – takie odebrałem wrażenie. Jednak wszystko zależy od tego jak rozmowę się poprowadzi i… kogo się zna.
Na początku pytali się jeszcze ile zabrałem ze sobą gotówki na owy rowerek. Nie trudno zgadnąć po co im taka informacja.
CDN.
Kiedy najlepiej iść do lasu? Latem. Gdy jest gorąco. Wtedy pachnie on dwa razy mocniej. Czuć szyszki, które opadły na ziemię. Czuć drzewa. Czuć… nie da się tego opisać słowami.
Ale Ja o czym innym chciałem. Na rowerze byłem w lesie. Jechałem ścieżką rowerową. Refleksja.
Nie wiedziałem, że jadąc rowerem inni rowerzyści mówią sobie cześć. I tak jadąc rowerem, chłopak jadący przede mną (taki bardziej „profesjonalny” – odpowiedni strój i te sprawy) powiedział mi „cześć”. Odpowiedziałem mu.
Wracając z powrotem dziewczyna jadąca przede mną (pod górkę) patrzyła się na mnie i uśmiechała się do mnie. Oczywiście uśmiechnąłem się i do niej. Może się tak uśmiechała, bo byłem bez koszulki? xD
No, to wszystko co miłego się wydarzyło. A teraz czuje się trochę jak nastolatka, która cieszy się, że jakiś chłopak sie do niej uśmiechnął. Ale Ja jestem specyficzny i zwracam uwagę na takie małe szczegóły, które poprawiają mi humor :).
Ha ha ha ;). Jasne. Byłem wczoraj w Poznaniu. Zacznę tą przerażającą opowieść.
Postanowiłem spotkać się z moją „znajomą”, dziewczyną P. Po pierwsze pociągiem miałem jechać 1,5h, a jechałem 2,5h. Następnie wsiadam w taksówkę i mówię:
- Na Ludową 22.
*taksówkarz się na mnie patrzy*
- Ludową? Nie ma takiej.
- Jak nie ma? Musi być.
- Chwila, spojrzę na mapę.
*czyta, czyta*
- Nie ma Ludowej. Może chciałeś na Armii Ludowej?
- Sekunda, zadzwonię i się spytam.
*dzwonie, dzwonie, nikt nie odbiera*
- Jedźmy na tą Armii Ludowej.
Pecha chciał, że ta ulica jest na samym końcu Poznania ;). *Dojechaliśmy*
- Przykro mi, ale to nie tu… Tu miały być bloki, nie domki… Niech mnie pan wysadzi pod jakimś centrum, albo gdzieś do kafejki internetowej.
Wysadził mnie koło Empiku i wziął 65zł!!! Wchodzę do Empiku:
- Przepraszam, znajdę tu kafejkę internetową?
- Przykro mi, nie.
- A nie wie pani gdzie mogę taką znaleźć?
- Nie mam pojęcia
Po drodze spytałem się jeszcze czterech osób – nikt nie wiedział gdzie kafejka jest! Po 45 minutach doszedłem do dworca, a kafejki nie znalazłem…
W tunelu! Była w tunelu… Mała, obskurna, z pięcioma komputerami… Z windowsem 98, z GG, bez AQQ. Lipa. Ale posiedziałem i poszedłem na poszukiwania stacji pociągów…
Trochę mi to zajęło, ale znalazłem. I kolejne 2.5 godziny jazdy.
Wspaniała podróż, nie ma co ;). A znajomej nie spotkałem. Ulica Lodowa, a nie Ludowa. Ciekawe, prawda? ;)
22.06.2009r.: Pani P. to prostytutka. Nie skorzystałem z jej usług.
Niektórzy ludzie po prostu nie powinni mieć dzieci. Mówi to dzieciak, który jeszcze nie ma swoich. Tylko, gdy tak czytam opowieści moich znajomych, to zastanawiam sie „czy Ci rodzice dobrze w głowach maja poukładane?”.
Niektórzy dorośli ludzie nie zachowują się odpowiedzialnie, może i zajmują się tym dzieckiem, opiekują się nim. Jednak to nie do końca wystarczy. Dziecku trzeba dać przykład, nie można iść na łatwiznę – tak będzie prościej dla nas. Załatwimy to szybko i zajmiemy się poważniejszymi sprawami.
Może tylko piszę tak teraz, bo mam „gówniane” lata. A może tak mi już zostanie do końca (oby!).
- Wiesz czemu mi rodzice kupili mp4?
- Hmm… Za dobre oceny?
- Nie… powiedzieli ze kupia mi jak nie bede pila, wyzywala nauczycieli, przeklinała ;d
Ciekawe. Może to właściwie jest dobry sposób wychowania dzieci, tylko na razie nie zdaje sobie z tego sprawy, bo jestem za młody? Mam jednak wrażenie, że w głowie takiego młodego człowieka tworzy się – może nawet podświadomie, taka myśl „jeśli zrobię coś złego, rodzice kupić mi nową zabawkę i zakażą robić tej złej rzeczy”.
Kiedyś, nawet sam stosowałem podobną technikę w stosunku do rodziców. Poskutkowała, potwierdzam jednak wymaga sporego zaparcia i… dużej dawki głupoty ;).
Pomijam już te absurdalne sytuacje, w których matka zostawia dziecko pod opieką nieodpowiedzialnej sąsiadki, która wyrzuca je przez okno… Chodzi mi o normalnych, zdrowo myślących ludzi. Ludzi, którzy dbają o swoje dzieci, opiekują się nimi, troszczą i tak dalej. Tylko… nie do końca potrafią wychować swoje dzieci.
Na koniec zagadka: Czy dziecko takie jak Ja, ma prawo krytykować innych, nie mając żadnego doświadczenia?
Więc tak, dzisiaj oficjalna wiadomość: Piszę blogaska, tylko dla siebie – chcę mieć pamiątkę. Jeśli czytasz ten tekst, to prawdopodobnie znalazłeś błąd w WP, sam Ci pozwoliłem, albo jestem taką lamą, że sam wyciągnąłeś ode mnie potrzebne dane, aby to przeczytać. Tyle słowem wstępu.
Byłem dzisiaj na testach. Czułem się lekko dziwnie – chłopak wyglądający na 20 lat, na prawdę na tyle wyglądam.. zapuściłem bródkę i te sprawy… A mam dopiero osiemnaście. Chodzi mi o to, że wszyscy tacy młodzi, a tu przychodzi 18-letni pustak i pisze test ;). No cóż, sam sobie to zrobiłem. Stało się.
Czy testy były trudne? Przerabiałem ten materiał trzy razy, więc nie mogę powiedzieć, że były trudne… Chociaż łatwe też nie. Spisałem sobie swoje odpowiedzi, będę mógł sprawdzić ich poprawność. Pewnie w jakiejś gazecie (może wyborczej?) będą podane wyniki. Zawsze to jakaś informacja.
Jeśli już mam pisać o sobie… Pieniążki mam mieć. Takie swoje grosze, zarobione od niechcenia. Niby grosze, ale tysiąc złoty się uzbierało, jutro je dostane. Zamierzam zrobić prawo jazdy. Tylko… jakby je tu ukryć przed rodzicami? A w szczególności mamą? ; )
Ostatnio stałem się bardzo zamknięty i nic o sobie nie mówię. Taki przykład z wczoraj. Mogłem śmiało powiedzieć „mamo, idę tam i tam”. Po co robić jakieś tajemnice? Nie chce, żeby ktoś mnie kontrolował, pomagał. Czuje się wtedy głupio. Osiemnastolatek i nie potrafi załatwić prostej sprawy? Żałosne. I dlatego teraz wszystko chce robić sam. To moje decyzje. Jestem już prawnie dorosły, więc sam chce za siebie odpowiadać. Taak.
Muszę na początku napisać kto to jest pani Beata, za parę lat pewnie o tym zapomnę. Pani Beata jest panią P – pewnie będę wiedział o co chodzi i to jest najważniejsze.
W sumie nawet miła, tylko poświęca mi bardzo mało czasu. Może to dlatego, że to dopiero nasze pierwsze spotkanie? Liczyłem na pełną godzinę, było 20 minut. Mówi się trudno. To co mnie w niej trochę drażni to ta dociekliwość. Wydobyła ode mnie informacje, o których nie chciałem mówić – cóż, mówi się trudno, stało się. Może nawet to i lepiej? Się okażę.
Pani Beata dała mi zadanie. Zgodziłem się na nie, myśląc „może coś mi to da?”. Jednak po wyjściu od niej, na przystanku pomyślałem „przecież Ja robię to praktycznie codziennie ;)”. Na następnym spotkaniu z panią Beatą trzeba będzie ją o tym poinformować.
Szczerze, to na razie pani Beata w niczym mi nie pomogła. Oczywiście nie liczyłem na sytuację, w której przyjdę do nich i otrzymam odpowiedź „zrób to i to, i będziesz zdrowy!”. Ale nie krytykuje, poczekam na kolejne spotkania.
PS
- A oprócz tego i tego z kimkolwiek się jeszcze kontaktujesz?
- Mam znajomych, na przykład… *chwila zamyślenia*. hehe *lekki śmiech*, nie, nie mam znajomych, przykro mi.
PS2 zupełnie niezwiązane z notką: Do autobusu wchodzi pani w średnim wieku. Pyta się pasażerów, czy któryś ma bilet na sprzedaż. Jeden pan się zgłasza. Patrze co pani w średnim wieku robi, a ona sięga pod bluzkę i spot stanika wyciąga 10zł. Nie piszę o tym, żeby pokazać paradoksalną sytuację, jednak po to, że po przyjściu do domu włączyłem GG i od razu napisałem o tym Milenie. Ot, taka informacja dla mnie na przyszłość.
22.06.2009r.: Pani P. to Pani psycholog, do której udałem się po pomoc. Kazała mi wyobrażać sobie sytuacje, w których rozmawiam z ludźmi… :)
Stwórca stworzył świat i rzecze:
oto stwarzam Cię człowiecze
będziesz w zdrowiu i rozkwicie
lat 30 szedł przez życie.
Potem umrze Twoje ciało
człowiek rzecze: to za mało.
Ręka stwórcy się uniosła
i z kolei stworzył osła
lat 30 dał mu życia
w ciągłym znoju trudu bicia
osioł smutnie zwiesił głowę
dobry stwórco daj połowę.
Człowiek prędko doskakuje
biorę resztę i dziękuje.
Stwórca zgodnie kiwnął głową
i postać stwarza nową
oto pies, masz strzec człowieka
30 lat w głodzie szczekać
Pies na los swój smutnie warczy
dobry stwórco i 15 mi wystarczy.
Człowiek prędko doskakuje
biorę resztę i dziękuje.
Stwórca rzecze: jak uważasz
i z kolei małpę stwarza.
Pogarbiona, pofałdzona
z życia niezadowolona,
a człowiek pędzi z kopyta
i 15 lat jej chwyta.
No i w końcu na ostatek 75 masz latek.
Morał z tego taki:
lat 30 masz człowiecze, o nic się nie martwisz
Potem los Ci figle płata
te nieszczęsne ośle lata,
pracujesz jak ten osioł na 45-lecie
masz wrodzenie swoje trzecie
strzeżesz dóbr, na bliźnich szczekasz
i na psi swój los narzekasz.
Gdy Ci stuknie 60
spójrz do lustra – twarz małpiątka
pofałzona, brudna, stara
to jest za zachłanność kara
gdyby człowiek nie był chciwy
żył by krócej, lecz szczęśliwy
Szukałem tego wiersza – w google pustki. Nie wiem, czy tytuł ten, nie znam autora. Wiem tylko, że mój pradziadek uczył się go, jak był dzieckiem, więc jest bardzo stary (wiersz).
Ostatnio mało piszę, dzisiaj coś zacząłem, nawet może i skończyłem, ale poczekam do jutra – rozwinę myśl.
Poprzednie wpisy »