Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
I zaczynamy blogaskowo, jak Milena chciała ;).
Pierwszy post, dlatego też trzeba wtrącić przedmowę. Kategoria ta poświęcona zostanie całkowicie mojej osobie – opisom przeżyć dnia teraźniejszego i/lub też moich skrytych myśli (z którymi chętnie nie dzieliłbym się z nikim – niedobra Milena! xD)
Podejrzewam, że mojej bystrej koleżance chodziło mniej więcej o coś takiego:
W sklepie przed chwilą byłem i… nie wiedzieć czemu często mam „zabawne historie” z udziałem dzieci. Więc stoję tak obok mamy znudzony, w jakimś stoisku z pastami, szczoteczkami, „przyborami dla dzieci” i podbiega do nas małe dziecko:
- Pani ma dzidziusia?
- Hehehe, nie nie mam dzidziusia – mam już większe dzieci
- To po co pani na to patsy (wskazuje palcem na pieluchy)?
I w tym momencie matka woła dziecko (Asie). No i potem jeszcze coś, co nie do końca wydaje mi się dziwne, czy zbędne, tylko takie… no jakby to ładnie opisać ;>. Po prostu przechodząc dalej alejkami napotykamy na ową matkę z dzieckiem i oczywiście moja mamy MUSIAŁA ją zaczepić i zagadać.
- Ale inteligentne dziecko (opowiedziała historię)
- Tak, tak [pierdoły]
- [pierdoły]
- [pierdoły]
- [pierdoły]
- [pierdoły]
- [pierdoły]
- [pierdoły]
- Miło było poznać.
- Mnie również.
Ja na przykład rzadko kiedy zagaduje do obcych ludzi – bo i po co? Jaki w tym jest sens? W sumie jakiś pewnie jest, prawda? Takie krótkie zabawne historię (o których niedawno Ikari u mnie pisał w komentarzach). Miło jest nieraz wymienić parę zdań z nieznajomą osobą, od tak sobie, żeby było milej, weselej, przyjemniej itp itd.
No, było blogaskowo? To jeszcze jedna historia – żeby bardziej blogaskowo było ;p
Las. Lubicie las? Ja uwielbiam las (ach, czuje tą blogaskowość xD) – ten zapach na początku kiedy się wejdzie. Ta cisza. I ten szum drzew, czy „śpiew” ptaków (mhm, przesadziłem?).
Po prostu lubię chodzić do lasu i ostatnio, bodajże dwa dni temu byłem w lesie. Tak się przejechałem, żeby chwilę w nim pobyć. I jednego czego żałuję to brak roweru (TRZY! Trzy rowery mi ukradli! I to nie za jednym razem, stopniowo. Raz jeden, potem dwa następne. Miałem kiepskie zabezpieczenie ;). Muszę sobie kupić ten rower. Zbliża się lato, fajnie będzie się przejechać na kilka godzin do lasu (nie będę tłukł się w autobusie).
Na dziś starczy blogaskowości.
Fajnie jest wrócić do domu, otworzyć piwo, usiąść przed telewizorem i oglądać ciągle przerywany program, przez złą pogodę ;). Następnie usiąść do komputera, aby okazało się, że nadal internet nie działa. I kompletnego pojęcia nie mam, co jest tego przyczyną. Ale to nic, we wtorek zawitają u mnie panowie monterzy, którzy naprawią szkodę – cierpliwość ponad wszystko.
Fajnie również jest siedzieć przed TYM komputerem, popijając drugie piwo i pisać TEGO posta, zastanawiając się, czy nie jest on czasami mało dojrzały i blogaskowy? A dlaczego miałby być?
Tematy z ostatnich dni:
- Uprzedzenia wiekowe
- Stereotypy
- Docenianie wartości… (właśnie, jakich? [...] Czyżby życiowych?)
Rozmawiałem ostatnio (tu powinno być wtrącenie z kim – więc dobrze, z koleżanką) nt. uprzedzeń wiekowych. Wyszło na to, że jestem uprzedzony. A przecież „nie” jestem. Dlaczego „nie” osadziłem w cudzysłowie? Ponieważ ten wymaga większego skupienia i opisania. Więc zbieram się i piszę:
„Zostawiając nick na czacie” często nagabywany (co to słówko oznacza… ;>) jestem przez różne osoby. Z obserwacji przeprowadzanych przez wiele miesięcy zauważyłem, że osoby niewychowane, chamskie i kaleczące język polski są z reguły młode. Czy to wystarczy, że mogę mieć jakieś uprzedzenia?
Patrząc na to z zupełnie innej strony. Znam wiele młodych osób, które potrafią zachować się przyzwoicie (można by rzec nieadekwatnie do swojego wieku). Jednak zdecydowana większość (młodych ludzi) zachowuje się tak… jak się zachowuje ;).
Podsumowując, jestem lekko uprzedzony do nieco młodszych osób ode mnie (dopiero teraz zauważyłem, że piszę jak osoba, która jest po 30 – przepraszam… :>), jednak nie oznacza to, że 13latkę z góry uważam za niewychowaną i chamską. Jak stwierdziłem podczas rozmowy jestem tolerancyjny i nie oceniam ludzi z góry – daje im możliwość „pokazania się”. To tyle w kwestii uprzedzeń.
Stereotypy to równie ciekawy temat, któremu można by poświęcić kilka strona A4. Ja postaram zmieścić się w kilku zdaniach. Stereotypy towarzyszą nam od najmłodszych lat (podobno od 5 roku życia). Na przykład stereotyp złego nauczyciela ;). Idąc do pierwszej klasy wgrywany jest nam „film” przez starszych kolegów. Stereotyp złego kanara (policjanta, ochroniarza, dozorcy). Kanar jest z reguły negatywnie odbierany przez młodych ludzi. Kanar / policjant / ochroniarz / dozorca (niepotrzebne skreślić), od razu kojarzy się z osobą, która utrudnia nam życie.
Stereotypy są tworzone przez środki masowego przekazu (media, prasa, radio itp.), a także przez kościół. Głównie stereotypy tworzą osoby, lub instytucje, które cieszą się uznaniem wśród ludzi. Gdy wchodzimy do pewnej grupy osób, gdzie istnieją już jakieś stereotypy, z czasem my sami je przyjmujemy. Tak już było, jest i będzie.
Jak Ja odnoszę się do stereotypów? Zawsze chcę sam wyrobić sobie zdanie o pewnej osobie, czy rzeczy, ale tak samo jak wszyscy jestem podatny na wpływy innych osób. I nie ma takiej osoby na świecie, która nie jest podatna na stereotypy.
Przyznać musicie, że oba poprzednie tematy były szalenie ciekawe. Został trzeci, który nie za bardzo mi „leży”. Konkretnie chodzi mi o osoby, które (nie lubię tego słowa, nie napisze go ;) lubią pisać, jak to one mają źle i niedobrze. W sumie Ja również czasami tak piszę, a dopiero po chwili nachodzi mnie refleksja – Jezu, co Ja wypisuje. Jeśli przyjrzeć się osobom, rozsławionym w ostatnich dniach przez media, jak np. mała 10-letnie Martynka, która może umrzeć jeśli nie uzbiera absurdalnie wielkiej sumy na operacje, która nota bene może się nie udać. Czy na Pana (którego imię wyleciało mi z pamięci – przepraszam), który jest sparaliżowany od głowy w dół. Czy wreszcie te wszystkie osoby, znajdujące się w domach dziecka. Dochodzi się do wniosku, że Ja, Ty i on mamy wspaniałe życie, z którego powinniśmy się niezmiernie cieszyć. Czyż racji nie mam?
Ok, probably lekko przesadziłem. Wypada skończyć posta, zresetować komputer i sprawdzić czy nadarzy się okazja do opublikowania go, póki się nie rozmyśliłem ;).
Posty, które pisałem od początku istnienia tego bloga, jednak z niewyjaśnionych przyczyn nie zostały upublicznione. Chociaż jakbym tak głębiej się zastanowił, to wychodzi na to, że te nieupublicznione tematy nie mają żadnego sensu, czy puenty. Są to tylko zdarzenia, które utkwiły mi w pamięci. A więc zaczynamy:
Dzień-do-bly
Wchodząc do klatki, napotkałem kobietę z dzieckiem. Owe dziecko powiedziało do mnie „Dzień-do-bly”, odpowiedziałem z uśmiechem „Dzień dobry”, po czym uśmiechnąłem się do kobiety, która odwzajemniła uśmiech. Odchodząc usłyszałem jeszcze jak to małe dziecko pyta się matki:
- Jestem gzecna?
Wspaniały sen
Mój super sen… Nigdy nie miałem tak, że śniłem o czymś, a w pewnej chwili zostaje obudzony i nie wiem co się stanie dalej, a tak było dzisiaj…
Byłem na studiach chyba i coś źle zrobiłem, nie pamiętam co, ale ścigała mnie jakaś nauczycielka po salach i chciała mnie ukarać. W końcu doszliśmy do kuchni (lol?) i coś mi tam gada, a Ja zaczynam rozwalać potrawy, które leżą na stole. Ona prosi mnie, żebym przestał, a Ja nic. W końcu mówię, że jak ona mnie nie ukarze to przestane rozwalać te talerze z potrawami i wyniosę się z tej szkoły, nigdy mnie nie zobaczy. Ona długo się zastanawia i wymyśla jakiś argument, że niby jaką ma pewność, że nigdy już mnie nie zobaczy? Zaczynamy dyskutować…
Ale mniejsza a z tym, ważne jest co działo się dalej, to są głupoty :P. Znajduje się gdzie z indziej z moim dawnym kumplem ze szkoły, którego już dawno zapomniałem… I jest też tam ładna dziewczyna, starsza ode mnie. Mój kumpel rozmawia z nią, Ja stoję obok, w końcu włączam się do rozmowy i pytam „jak wyjść z tej sytuacji?” (chodzi o studia), a ona odchodzi. Myślę, czemu ona idzie? Ale po chwili wraca z jakimiś kartkami. Każdemu z nas (teraz jest nas 4) daje 10 kartek papieru. Zaczynam czytać, na początku szybko, nieuważnie, ale potem druga stronę czytam coraz uważniej i dokładniej. Czego się dowiaduje? Że ta dziewczyna chce nam pomóc się uczyć. Kończę 3 stronę i patrze na nią. Chce jej powiedzieć, jak bardzo jestem jej wdzięczny i że jest wspaniała, a następnie wrócić do czytania. A w tej chwili słyszę „Michał obudź się”.
Budzę się i mówię „Nie, nie, nie… Co Ty zrobiłaś! Byłem już na 3 stronie!”
Hah, nawet już zapomniałem o tym śnie. Ale utkwił mi w pamięci, bo przypomniałem sobie cały, ze szczegółami
Problem nastolatkowy
Mój problem nastolatkowy się rozwija. Idzie w bardzo „złym” kierunku. Staje się coraz ciekawiej. Ale wiem, że bardzo nieciekawie będzie gdy trzeba będzie ten problem rozwiązać. Wtedy będzie źle i nie będzie tak przyjemnie jak teraz. Będzie ból, płacz i rozpacz :).
Dlaczego ludzie wybierają złe rzeczy? Wiem, że za to co robię będę musiał zapłacić, ale nadal to robię. Dlaczego? Bo jest przyjemnie.
Szczerze nawet nie pamiętam, o co mi w ogóle wtedy chodziło…
Luzie są dziwni
Aż mnie trzęsie w środku jak to widzę. Miłość. Nie, przepraszam, złe określenie. Jakby to napisać? Jesteś w związku, wszystko jest ok. Od swojej kobiety słyszysz same miłe słowa, jaki to jesteś miły, kochany, najlepszy na świecie. Aż w końcu przychodzi taki czas kiedy ze sobą zrywacie. Wtedy już nie jesteś miły i kochany. Zostajesz wyśmiewany przez swoją była kobietę. I to w sposób tak chamski, że… że nie potrafię opisać słowami w jaki sposób ;).
Jestem dzisiaj na czacie i widzę co wypisuje moja znajoma, którą kiedyś uważałem za koleżankę.
[15:53:57] XXXXXX: ona mnie kocha, ja ją tez
[15:54:08] XXXXXX: jestem glupi i ja stracilem ;(
[15:54:12] XXXXXX: chce smierci ;(
[15:54:13] Monika_xD: lol
[15:54:15] XXXXXX: xDDDDDD
Dwa dni temu przyszedł ten gość na chat i napisał praktycznie to samo. A ona go sparodiowała ;). Podobało mi się pytanie, które zadał jeden z aktywnych użytkowników (który nota bene urodził się w tym samym dniu co Ja ;p): Czy obecny chłopak, z którym jesteś też będzie frajerem, kiedy go zostawisz?
Dlaczego ludzie są tacy wredni, tak fałszywi, zakłamani?
Cóż, to było daawno. Szczęśliwa para się pogodziła i znów jest ze sobą (;.
Nas czterech, ona jedna
Czterech chłopaków i ona jedna. Początek pełen grozy, ale będzie dobrze ;). Chciałem tylko pokazać pewną sytuację, która trochę mną wstrząsnęła, a zarazem uświadomiła jak my żyjemy, zachowujemy się, jak ludzie na nas reagują. W ostatnich tygodniach dużo w telewizji było o gwałtach nieletnich na nieletnich, zabójstwach w szkołach, znęcaniu się i tak dalej (sam pisałem o tym na blogu). Chyba to trochę utkwiło młodzieży w głowie.
Otwierają się drzwi do windy, w środku jedna dziewczyna. Wsiadamy wszyscy, trochę się zmieszała. Zanim drzwi się zamknęły znajomy puszcza mniej więcej taki tekst „Jak później będzie, że ktoś kogoś zgwałcił, to nie ja”. Wyszła. Można by napisać uciekła. Dziwić się jej? Nie. Jak dużo dziewczyn na jej miejscu zostało by w windzie?
Chciałbym coś napisać, wytłumaczyć o co mi chodzi, ale ten temat jest tak oklepany, że chyba nie warto się o nim rozpisywać.
Film ukazujący… narkomanię
Muszę przyznać, że to jeden z dziwniejszych moich pomysłów. Postanowiłem napisać scenariusz filmu, który pokazałby młodym ludziom jak łatwo, młoda dziewczyna może wpaść w sidła narkotyku. A żeby film ich zachęcił do oglądania (głównie młode dziewczyny) ubrałem go w ładne sceny miłosne ;p.
Film zaczyna się pokazaniem wioski i dziewczyny w oknie. Dziewczyna mieszka w miłym i przytulnym mieszkanku. Ma własne biurko, telewizor, ładne kwiatki, obrazki i mnóstwo plakatów. Spogląda na nudne i szare podwórko, gdzie na samym końcu chłopak rąbie drewno. Jest w niego zapatrzona, chwile się zamyśla i zrywa się do kuchni. Otwiera szafkę ze śmieciami i bierze w pół pełny worek. Po drodze wpada do łazienki, ułożyć sobie na szybkiego włosy. Śmietnik był dokładnie obok miejsca gdzie chłopak rąbał drewno. Dziewczyna przechodząc koło niego spoglądała na niego i się uśmiechała. Chłopak za często na nią nie patrzył, nieraz spotykali się wzrokiem, wtedy i on odwzajemniał uśmiech.
Któregoś dnia Hubert powiedział „cześć”. Dziewczyna oniemiała i powiedziała „Czeeśćc”, po czym spłonęła rumieńcem (wracając uśmiechnęła się do Huberta. Chwile po tym znalazła się w domu i zadzwoniła do swoich koleżanek, chwaląc się tym co się stało.
[chłopak ubrany jest w brudna koszule i obdrapane spodnie]
[Wracamy do widoku chłopaka]
Chłopak wchodzi po drewnianych schodach na 1 piętro, przechodząc obok brudnych ścian. Jego drzwi są takie zwykłe, nie wyróżniające się. Otwierają się i ukazuje się ładna kuchnia, wchodzi do swojego pokoju i szok. Chłopak ma super pokój. Telewizor, komputer, super wieża, wielkie kolumny. Z kieszeni wyjmuje telefon komórkowy, który kosztuje 1500zł. Na stole leży ipod. Siada na łóżku, włącza muzykę i odpala marihuanę ;).
W późniejszym czasie, owi bohaterzy „zaprzyjaźniają się”. A dalej wiadomo jak to mogłoby się potoczyć – dziewczyna dilera.
Ale jak to u mnie bywa, chwile nad tym pomyślałem i pomysł upadł, a miałem nawet przygotowaną kampanię reklamową i ludzi od sponsoringu… xD
I w końcu wykasowałem większość tematów, które zbędne zalegały na górnym pasku ;). Pewnie za kilka miesięcy nazbiera się podobnych więcej. Pozdrawiam wytrwałych.
Bądź dla mnie tym czymś, kim jesteś dla wielu innych ludzi. Dniem wolnym od szkoły, obowiązków i biegania w te i wewte. Weekendzie, chce cieszyć się z Twojego przyjścia, chce wyczekiwać Cię z każdym kolejnym tygodniem.
Znudziło mnie już to, że jesteś zwykłym, niczym nie wyróżniającym się dniem od środy, czy wtorku.
A teraz, wprowadźmy dygresję. Ostrą. Nie drażnić mnie na GG super-ekstra-cool-wypas historiami, bo będzie źle ;p. Miło mi bardzo, że jestem dla Was osobą, z która możecie pogadać szczerze na tematy, które Was dręczą. Miło mi również, że macie do mnie zaufanie i liczycie się z moim zdaniem. A na końcu bardzo mi jest miło, gdy po skończonej rozmowie, dowiaduje się, że bardzo pomogłem. Ja bardzo się z tego cieszę. Ale czemu tylko Wy na tym zyskujecie? A potem Ja po takiej rozmowie, jestem tak wyczerpany, że mam ochotę coś sobie zrobić (w sensie joke ;) xD?
Jestem bardzo drażliwą osobą i bardzo łatwo mnie zdenerwować, wywołać u mnie smutek, szczęście i tak dalej – wystarczy „wejść” na odpowiedni temat ;>. A często, zbyt często, rozmawiam o rzeczach, które wywołują u mnie… rezygnację. Takie…
Ale już wiem, że niedługo te tematy mogą przestać wywoływać u mnie takie złe samopoczucie. Wiem jak to zrobić : ). I zrobię to. Trzeba tylko poczekać. Być cierpliwym i czekać ;>.
EDIT 7.06.2007: Bym zapomniał. Mam pisać o czym piszę! Dobrze, że jeszcze pamiętam. Pisałem o rozmowie z Judytą, która opowiadała o swoim chłopaku. To taka informacja dla mnie na przyszłość.
Dawno pisać nie miałem okazji czegoś takiego, czego domyślać się trzeba. Czegoś, czego wywnioskowanie z poniższych słów jest trudne, a wręcz napisałbym nieosiągalne. Ale spać nie mogę, więc coś takiego napisać wypada.
Czego spać nie mogę? Bo mi się coś przypomniało, co nie dawało mi spokoju. Coś, co wierciło mi dziurę w głowie. No i włączyłem komputer i szukam :> Szukam i szukam, i znaleźć nie mogę. Ale w końcu znajduje i czytam. Wczytuje się głęboko, w te jakże puste słowa i… tak – nie mają one żadnego znaczenia, bo po chwili (gdy nic kompletnie nie rozumiałem) otwieram jeden, nagminnie otwierany program i wszystko się wyjaśnia.
Teraz już wszystko wiem. Rozumiem, odrobinę więcej. I w końcu spać (chyba) będę mógł iść. Ale dla pewności, żeby nie stało się tak, że spać się położę, a oczy za nic zamknąć się nie dadzą, napiszę coś jeszcze – na wszelki wypadek – na zaś, jak to mawiają.
To wszystko przez jedną „NIĄ”, która wczoraj, we wczesnych godzinach wieczornych, a później ponownie, o późnych godzinach wieczornych pokazała mi TO COŚ ;). Chociaż o to nie prosiłem, chociaż mi to do szczęścia potrzebne nie było (napisałbym nawet… a nic ;p), musiała mi to pokazać (!). A więc zobaczyłem – przeczytałem. Z każdym słowem podobało mi się coraz bardziej, byłem zachwycony. I właśnie chodzi o to, że przyzwyczaiłem się do myśli, że to jest RZECZYWISTE – a nie jest. Po prostu nie jest i koniec, no.
Tylko teraz, jakoś tak trudno sobie pomyśleć, uświadomić, wmówić, że tego nie było, że to nie występuje i w sumie nigdy wystąpić nie musi.
Doprawdy, mam w okół siebie tak miłe osoby, które nawet… a nic.
EDIT 8.05.2007: I znowu o czym to Ja pisałem?! Mam wrażenie, że o Milenie chyba. Ktoś mi napisał na czacie jakąś głupotę, a Ja pomyślałem, że to Milena piszę. CHYBA! A to coś co mi ktoś pokazał, to pewnie mama jakiegoś sms’a z przepowiedniami miłosnymi xD. Albo jakiś horoskop, lub coś w tym stylu. No, to tyle.
Dzisiaj coś mi się stało. Siedziałem w domu i straszna wiadomość do mnie dotarła:
- Michał, masz dzisiaj lekcje niemieckiego za godzinę.
A Ja taki nieprzygotowany (;. Do głowy pomysł mi wpadł, że wziąłbym zeszyt i przeszedł się do parku. Mam taki mały park koło domu. Rzadko tam bywam, może w ostatnim roku byłem tam z pięć razy. Nie wiem skąd mi dzisiaj do głowy przyszedł ten pomysł.
A więc poszedłem. Usiadłem na ławce i zacząłem czytać „Wir sellen unsere Umwelt schitzen.” Gdybym jeszcze wiedział co to w ogóle znaczy. Ale próbuje się skupić i zapamiętać owe zdanie. Uwagę moją jednak odwróciły dwie wiewiórki, które ganiały się po drzewie.
Na wprost mnie stało wielkie drzewo, a te dwie wiewiórki biegały na nim w koło, próbując się dogonić.
Raz po raz schodziły z niego i ścigały się po ziemi, potem znów na drzewo i tak w kółko. I tak mi zeszło, że zamiast uczyć się głupiego wiersza patrzałem na ganiające się wiewiórki…
I jeśli myśleliście, że ta notka ma jakieś filozoficzne zakończenie to się myliliście. Ja tylko napisać chciałem, że byłem w parku i widziałem wiewiórki… :>