Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
To jest coś wspaniałego, gdy dowiaduje się, że inni ludzie są podobni do mnie, a jednak później przechodzą „metamorfozę”. I praktycznie w każdym pojedynczym wypadku jest tak samo. Mam czas, metamorfoza przyjdzie. Mam 17 lat (teraz chce mieć jak najmniej)… mam czas.
Tylko nie jestem jeszcze pewien, czy to dobrze, że o tym wiem. Życie w nieświadomości, a świadomości rożni się. Gdy o czymś wiem, zachowuje się zupełnie inaczej niż wtedy gdy bym o tym nie wiedział. Czy to, że o tym wiem wpłynie pozytywnie? Liczę na to.
Ostatni tydzień. // Introwertyk
Jak to moja spostrzegawcza znajoma napisała uczuć nie da się opisać. Zgoda, również tak sądzę, ale to nie oznacza, że nie da się ich przekazać. Można je pokazać. Od kilku dni, może tygodni tłucze mi się w głowie piękny obraz, którego oczywiście nie mogę, bądź nie potrafię opisać. Mógłbym go pokazać. Obraz (film, zdarzenie) wywołuje u mnie jakieś uczucia, nie wiem czy u wszystkich wywołał by takie same. Może inni potraktowaliby to jak zwykły film, ale Ja widziałbym (i widzę) coś więcej ;).
Dlatego też zabieram się za animację. Jestem prawie pewny, że nic z tego nie wyjdzie, że poddam się, gdy tylko natrafię na pierwszą przeszkodę, ale warto spróbować, może coś z tego wyjdzie i stworze kiedyś film, który coraz częściej przewija się w moich myślach. Tylko jak to niedawno pisałem, jestem perfekcjonistą, jeśli coś nie jest profesjonalnie wykonane porzucam to.
Teraz temat ważny i skomplikowany ;p. Jeśli jakąś osobę uważam za „lepszą” od siebie, czy w ogóle od innych, osobę, która wyróżnia się od ogółu, wynosi się ponad przeciętność, albo Ja tą osobę za taką uważam blokuje się. I teraz jak to napisałem zauważyłem, że nie tylko Ja tak mam, prosty przykład: Idziesz na obiad z (próbuje znaleźć jakąś osobę sławną, która ma jakiś autorytet) prezydentem ;). Masz do niego jakiś dystans, prawda? Nie możesz gadać z nim „na luzie”. Bo nie wypada, bo możesz palnąć coś głupiego, choć nawet to nie jest głupie, zastanawiasz się nad każdym zdaniem, analizujesz je, myślisz czy prezydent go źle nie zrozumie, nie chcesz go urazić. Krótko mówiąc nie możesz z nim porozmawiać z nim jak z kumplem od zawsze. Dlaczego?
I ostatni temat. Liroy i Frytka u Kuby. Ostatnio pisałem o Kubie Wojewódzkim, a raczej o tym co tam się wydarzyło. Dzisiaj to powtórzę. Liroy wchodzi pierwszy, jest wyluzowany, można powiedzieć człowiek bez tremy ;). Rozmowa się rozwija, aż w końcu Kuba zaczyna śpiewać. Chce zachęcić Liroya, aby zrobił to samo. Robi to, bez żadnego wstydu o to, że nie potrafi śpiewać, ma dystans do siebie. Wchodzi Frytka, znaczy się Frika – zmieniła tożsamość, Frytka umarła, ta sama sytuacja Kuba zaczyna śpiewać i chce zachęcić do tego Frikę. Robi to, ale nie w takim sam sposób co Liroy – według mnie gorszy. Ale o co mi chodzi? Chodzi mi o to, że człowiek wyluzowany jest lepiej odbierany przez ludzi, niż człowiek spięty, poważny i tak dalej. Morał na dziś ;).
Niedobrze jest gdy widzisz, że inni idą naprzód, a Ty stoisz w miejscu, a nawet cofasz się. Inni się rozwijają, dorastają, a Ty stoisz i stoisz ;p. Dobra do czego pije? Do opisów mojej znajomej „Pracuje:)”, „Zmęczona po pracy”. Czas usunąć ją z gg . Dziewczyna jest w moim wieku, a już chodzi do szkoły i pracuje jednocześnie. Też tak chce ;>.
Już nie mogę doczekać się tych czasów, gdy od poniedziałku do piątku praca, w sobotę i niedziele szkoła, zaliczanie testów i tak dalej. Kiedy ta 18?! Niedorosłość… jak to drażni, masz 17 lat i praktycznie nic nie możesz zrobić, ludzie traktują Cie jak smarkacza… Chociaż nie, trochę przesadzam. Ostatnio spotykam się z tym, że ludzie (u dentysty, w sklepie) zwracają się do mnie „pan”. Oczywiście od razu ich poprawiam – jaki tam ze mnie pan ;p. Ale miło jest usłyszeć jak ktoś zwraca się do mnie pan. Czuje się wtedy tak doroślej. Starczy, może wrócę do głównego wątku. Chodzi mi o to, że mam 17 lat i praktycznie nic nie mogę zrobić.
Takie narzekanie dzieciaka, który później będzie narzekał na to, że już jest dorosły i chciałby mieć te 15-16 lat z powrotem. Bardzo możliwe, że tak będzie, ale na razie chce mieć wreszcie te 18 lat ;).
Są tematy, które zostawiam zawsze na koniec posta i zawsze zapominam o nich napisać. Dlatego zbiorę te wszystkie głupoty tutaj i wreszcie się ich pozbędę.
Zacznę od kłamstwa. Po co ściemniać i czy jest sens informować osobę ściemniającą o tym, że jej nie wierzymy? Nie chodzi mi o kłamstwo, które ma na celu ukrywanie prawdy z jakiejś tam przyczyny. Na przykład sprawa jest dla nas za osobista i nie chcemy, aby ktoś o tym wiedział, wtedy wymyślamy jakąś bajeczkę – to rozumiem, wszystko ok. Ale ściemnianie dla żartu, żeby się popisać, pochwalić, przekonać kogoś do siebie, czy może zrazić? Nie rozumiem tego kompletnie. Co powinno się zrobić, gdy osoba kłamie? Przyjąć to kłamstwo i uważać je jako prawdę, nawet jeśli w to nie wierzymy? Są to kogoś urojenia, po co niszczyć jego piękne wyobrażenia? Czy może otwarcie powiedzieć „nie wierze Ci”? Tylko po co…
Zielony – agresja, lenistwo, głupota, „lajtowe” podejście do życia. Najczęściej osoba śmiała, zabawna;
Piwny – mądrość, inteligencja, rozwaga. Osoba z brązowymi oczami jest na ogół spokojna, ale potrafi zadbać o swoje sprawy;
Niebieski – uroda, piękno, inteligencja wypośrodkowana między zielonym a brązowym. Osoby z niebieskimi oczami są z reguł najpiękniejsze, ale… puste :>
To jest mój obraz kobiet, względem oczu. Ale przed chwilą Kamila mi go popsuła… Uznajmy, że są wyjątki od reguły ;). A tak w ogóle to nie wszystkie kobiety takie muszą być, Ja po prostu z reguł na takie trafiam.
Wczoraj wieczorem pomyślałem sobie, że banalnie proste jest dowiedzenie się o mnie wszystkiego. Wystarczy wejść na chat na odpowiednim nicku, nota bene tyldzie, napisać do mnie ciąg znaków i automatycznie się otwieram ;p. Nawet jakby się tak zastanowić to zdobycie tych danych – nicka i ciągu znaków, jest również banalnie proste. Wystarczy trochę pogrzebać mi w komputerze, dla dobrego informatyka żaden problem.
I na koniec: Baśka, Basia, ale nie Barbara ;)
Nowy program leci w TV (TVN7) – Zakochaj mnie. Głupota straszna. Na początku muszę trochę skrytykować program, później przejdę do sedna sprawy. A więc kiedyś słyszałem wypowiedź jednego psychologa, który jest częstym gościem rozmów w toku. Mówił on, że programy (a także agencje matrymonialne), które mają na celu TYLKO poznanie drugiej osoby, która ma zostać naszym partnerem na resztę życie jest głupotą. Zgadzam się z tym w 100%. Nie ma tutaj elementu zaskoczenia, tego poznania drugiej osoby przez przypadek. Do programu idziesz i wiesz, że kobieta jaka tam będzie jest Twoja i koniec… I nie jest to przypadek ;).
Skrytykowałem. Teraz z tego programu wyszedł jeszcze jeden wniosek. Oczywiście ten program został skopiowany z ameryki. Tam też jest jedna kobieta i dwoje mężczyzn (lub na odwrót). Faceci wymyślają jakieś miejsce na randkę, tam się poznają i tak dalej. Po dwóch randkach kobieta ma wybrać jednego faceta. Teraz proszę o skupienie ;p. Przegrana osoba z polski mówi „Cóż, zdziwił mnie jej wybór, bardzo chciałem, żeby mnie wybrała. Ale życzę im jak najlepiej, Ja jeszcze sobie kogoś znajdę”. Przegrana osoba z ameryki mówi „Pff… i tak bym nie chciał z nią być. Jest gruba, brzydka i w ogóle nie w moim typie. Niech sobie ten frajer ją weźmie”. Widać różnicę?
Z czego wynika takie zachowanie? Możliwe, że mają tak ustalone w scenariuszu, żeby było ciekawiej. Albo ludzie w Ameryce taką mają naturę.
Ostatnio bardzo często pada mi neo. Podejrzewam, że to z mojej winy, pewnie coś z kablem ;). Ale to strasznie męczące, wczoraj miałem już temat w głowie, wchodzę i neostrada nie działa, trzeba poczekać z 30 min. żeby się włączyła, a jak już się włączy, to trzeba się bardzo śpieszyć, żeby czasami się nie rozłączyła. Trzeba nowy kabel kupić ;).
W ogóle dużo rzeczy mi się ostatnio psuje. Np. wczoraj firefox… Nie reagował na buttony, w ogóle. Nie dało się nigdzie zalogować. Przeinstalowałem i nic. Trzeba było przejść na IE. Dzisiaj włączam FF i działa bez zarzutu.
Wczoraj natrafiłem na ciekawą stronę, nota bene domową. Czy dziwne jest, że istnieje człowiek, który ma podobny nick do mnie (CichyBart), ma takie samo nazwisko co Ja, a także mieszka w moim mieście? A dodatkowo jak Ja interesuje się informatyka? W sumie to same przypadki, nie ma się czemu dziwić.
Moje myśli nie są adekwatne do mojego wieku. Nie zauważyłem, żeby jakiś dzieciak w moim wieku myślał tak intensywnie o tym jak Ja. Chociaż może i normalną rzeczą to jest, i każdy 18-latek (dobra mam prawie 18 lat ;p) o tym sobie po cichu myśli, tylko nie dzieli się z nikim tymi swoimi myślami. Ojcostwo. Wydaje mi się, że to temat przerabiany jakoś tak koło 22-25 roku życia. A Ja teraz sobie o tym myślę… Jak to będzie gdy będę miał dziecko. Czy będę dobrym ojcem. Ale to tak dzisiaj rano mi się nawinęła ta myśl, jak idąc do sklepu zobaczyłem 24-5 letniego faceta na spacerze chyba z synem (coś koło 5 lat). To przeogromna odpowiedzialność, to Ja będę odpowiedzialny za dzieciaka życie, to ode mnie będzie zależało jak mu się życie ułoży itepe. W głowie łatwiej o tym myśleć niż tutaj pisać, jak to zawsze u mnie bywa.
Bym zapomniał. Ostatnio bardzo rzadko korzystam z internetu (to znaczy często, ale jak na mnie to rzadko ;p), na komunikatorach jestem najczęściej niewidoczny, więc kontakt ze mną jest trochę utrudniony. Chcesz pogadać? Pisz zawsze, może natrafisz na czas, w którym będę on-line.
Tak strasznie mi się nudzi, że myślę sobie, a napiszę coś. Teraz usilnie próbuje przypomnieć sobie zaległe tematy… Jest parę. Pisałem na przykład o tym, że ludzie różnie reagują na zdania wypowiedziane przez różne osoby. Podałem pewien przykład, negatywny. Ale to działa, również w drugą stronę. Zdania, nawet słowo w słowo takie same wypowiedziane przez dwie różne osoby działają na nas inaczej.
Przykład: Przyjaciółka mówi do koleżanki „Nie spotykaj się z tym chłopakiem”, jeśli to zdanie wypowiedziałaby matka, dziewczyna na pewno by jej nie posłuchała. Takich przykładów jest tysiące. Choćby na przykład zdanie wypowiedziane przez żula, który stoi obok sklepu (nie pod [Magda ;p]), a przez słynnego naukowca ;). Mogą być takie same, ale kto słucha żula, każdy wierzy naukowcowi.
Ok, pierwszy temat „zrobiony”. Zastanawia mnie u ludzi pewne zjawisko, chyba tak to można nazwać. Wszyscy lgną do ludzi sławnych. Oni niczym nie różnią się od nas, zwykłych szaraków ;). Oczywiście nie mówię tu o osobach, które „coś” osiągnęły w jakichś dziedzinach nauki. Zdobyły nobla, napisały jakąś dobrą książkę, generalnie chodzi mi o osoby, które zrobiły coś pożytecznego dla ludzkości. A teraz patrząc na takich aktorów, piosenkarzy… Ludzie do nich lgną tylko dlatego, że są sławni, czy to nie jest głupie?
Nie wiem no, pierwsza z brzegu piosenkarka – Mandaryna. Co ma w sobie takiego, czego nie mają inni? Nie potrafię znaleźć takiej rzeczy… Tylko dlatego, że jej się w życiu poszczęściło jest uwielbiana przez tysiące ludzi. Żeby nie było niejasności – Ja nic do Mandaryny nie mam, to tylko przykład… Mógłbym zostać jeszcze zlinczowany xD.
Przypomniał mi się jeszcze jeden wątek dotyczący osób sławnych. Tokio Hotel ;). Człowiek znany jako Bill jest ekscentryczny, z tym chyba każdy się zgodzi. Młode osoby go uwielbiają, właśnie (tak podejrzewam) za tą ekscentryczność. Ludzie lubią i szanują osoby, które mają swój styl, które nie boją się odbiegać od normy. Tak, ale tylko w stosunku do osób sławnych. Wyobrażacie sobie osobę ubraną i wyglądającą tak jak Bill, która przechadza się po szkolnych korytarzach? Nie wiem czy ciekawe miałaby życie w szkole…
Od jednego tematu tworzonego w głowie powstaje kolejny. Co mnie ostatnio zaczyna denerwować? Moje ubogie słownictwo. Znam za mało słów, nawet teraz chcę coś napisać, ale nie potrafię opisać tego (tej cechy) jednym słowem. A podobno mógłbym pisać wiersze (Magda to było dobre ;p). Za mało czytam, za mało piszę – oto skutki mojej niewiedzy. I jeszcze coś, dzisiaj zorientowałem się, że robie absurdalne błędy od pewnego czasu. przedziesz (tak, dokładnie tak napisałem dzisiaj koleżance na GG), terz, albo to najlepsze „jak wczoraj pogadacie może dla Ciebie przyjdzie ;p” – jak można robić takie błędy?! Przecież Ja doskonale wiem jak się piszę te słowa i również wiem, że nie można w czasie przyszłym napisać „wczoraj sobie pogadacie”. Ok, miałem 3 okienka GG, śpieszyłem się, to pewnie dlatego, dobrze, że mam na co zwalić;p.
Jutro biorę Kopalińskiego do ręki. Nauczycielka (matematyczka) mówi „Tego zadania nikt z tej klasy nie ma szans wykonać”, uczeń odpowiada sobie w głowie „Jak to nie? Ja na pewno wykonam”. Jaką cechą opiszecie ucznia? // Ambitny? ;p
Kilka dni temu nauczycielka od matematyki dyktując mi zadanie powiedziała, że nie mam szans go wykonać, widząc, że się trochę do niej zraziłem dodała „nikt z tej klasy zresztą również”. Cóż, ambitny Michał musiał je wykonać ;). I myślałem, kminiłem, w te i we wte, no nic. W końcu poddałem się i usłyszałem śmiech, po którym nastąpiło stwierdzenie „wjechałam Ci na ambicję” (lub coś w tym rodzaju). Chyba taki już jestem, jeśli ktoś uważa zadanie za niemożliwe do wykonania, to chce udowodnić, że jest to możliwe i da się to zrobić. Nawet teraz jak się tak zastanawiam, to wystarczyło 10 – 20min dłużej i bym je zrobił! ;p. Do zbioru moich cech mogę dodać ambitność ;)
Zostało coś jeszcze? Wiele. Jednak jeden wątek wymaga dłuższego skupienia i zamaskowania ;). Zastanawiam się nad czymś i nawet dochodzę do wniosku, że chyba nie będę potrafił go chyba zamaskować. Cóż, będzie trzeba opisać go na „żywca”. Ale to kiedyś, mam jeszcze czas do zastanawiania.
Przez cały czas jaki pisałem posta, a to będzie prawie godzinka dokładnie godzinka i 14 minut, słuchałem Tss Proyect & Origami – Lalarira song. Zapraszam do ssania (Danke Przemek).
lalalala riiii lalala ;)
Zaczynam się zastanawiać czy pomagać ludziom. Trzeba filtrować jakoś osoby, którym się pomaga, a przynajmniej Ja tak muszę robić – od dzisiaj nie pomagam wszystkim. Na pewnym forum ktoś pytał o linki do pewnej gry. Po pierwsze podawać ich nie powinienem, bo jest to kradzież, ale cóż podałem… Od razu od kolesia dostałem pm’a, że linki nie działają, ok podałem inne, kolejny pm, czemu ich tak dużo? Teraz otwieram pocztę i widze 5 wiadomości. Każda z pojedynczym pytaniem, a ostatnia ze stwierdzeniem „to dziadoskie linki, pierwszy ściągnąłem, a w drugim pisze mi waiting 65 min”.
Jeśli ktoś Ci pomógł podziękuj mu i nie nadużywaj jego czasu/cierpliwości i tak dalej.
Dzisiaj zalogowałem się na fotce. Doznałem szoku widząc ile znajomych osób mnie odwiedziło. Koleżanka z gimnazjum (pierwszego jakiego chodziłem) – Magda. Godzinę zastanawiałem się kto to, ale w końcu sobie przypomniałem :). Następnie Justyna, znajoma z mojego dawnego osiedla, kiedyś tam mieszkałem, ale z tego co mi pisała, ona również się z niego wyprowadziła. I jakaś dziewczyna, która podobno zna mnie ze szkoły, a Ja pierwszy raz ją na oczy widziałem.
Jakby się tak zastanowić, to sporo osób poznałem przez moje życie gimnazjalne – zwiedziłem 3 szkoły, każdy rok = nowa klasa, nowe znajomości. Nigdzie nie zagrzałem miejsca dłużej… A szkoda. Nigdy nie zdążyłem poznać kogoś bliżej z klasy, w końcu z nikim się nie zakumplowałem, może tylko oprócz drugiej szkoły, nasza zgrana ekipa Komar, Guma, … (przepraszam zapomniałem Cię ;p) i Ja. Pewnie dlatego w tej klasie czułem się lepiej niż w innych bo trochę ludzi znałem już wcześniej, z podstawówki. To również jedyna klasa z jaką wyjechałem na 3 dniową wycieczkę (aleśmy popili ;p). Takie wycieczki scalają, spędzasz z kimś całe trzy dni, śpisz obok niego, w jednym miejscu, masz te same przeżycia, i tak dalej, i tak dalej ;).
Miałem tu wejść, napisać tylko o nadużywaniu cierpliwości i wyjść, jakoś dziwnie nawinął mi się wątek szkół. A jak już o tym zacząłem pisać przypomniała mi się historia z dzieciństwa, która pokazuje różnice między mną kiedyś, a teraz. Miałem może z 5 lat, prosiłem mamę, żeby wypuściła mnie na dwór, do piaskownicy, po dłuższych skamlaniach poddała się i wyszedłem. Gdy tak siedziałem w piaskownicy przyszedł jakiś chłopak (troszkę starszy ode mnie) ze swoimi zabawkami i zaczęliśmy bawić się razem. Byliśmy już kolegami, wystarczyło, że przyszedł, był ze mną w jednej piaskownicy i to znaczyło, że jesteśmy kumplami. Potem widywaliśmy się prawie codziennie. Do czego zmierzam? Dziecko (każde) nie ma żadnych problemów z poznawaniem nowych kolegów, umie dogadywać się z ludźmi, potem dorasta i to zanika. Może nie u wszystkich, ale zanika ;). Nie ma już tej łatwości, a może jest tylko Ja tego nie dostrzegam…
Tak myślę ciągle, żeby o czymś jeszcze napisać, ale to jeszcze do mnie nie dociera. Pewnie poczuję to dopiero wtedy gdy się urzeczywistni, za dwa tygodnie. Wtedy poczuje potrzebę opisania tego. Wtedy więc o tym napisze.
Wczoraj chory byłem, co bardzo rzadko mi się zdarza, a jak już jestem chory (mam gorączkę), to nie dłużej niż 2 dni. Do czego zmierzam? Gdy jestem chory głupie myśli przychodzą mi do głowy. Wczoraj leże sobie na łóżku i pewnym momencie wybuchnąłem śmiechem. Wyobrażacie sobie sytuacje, w której „legalizują” eutanazje (chociaż eutanazja nie za bardzo tutaj pasuje)? Teraz powstają firmy, które się taką eutanazją zajmują, a żeby były lepsze i gorsze muszą się reklamować. Jak taka reklama wyglądałaby w telewizji? Czarne tło, a na nim białe litery głoszą: Masz dosyć życia? Chcesz z nim skończyć? Przyjdź do nas, tanio i bezboleśnie uśmiercimy Cię! To jest absurd :).
To nie jedyna chora myśl jaka mi przyszła do głowy. Ciekawie by było, gdyby stworzyć „program” myślący. W internecie już takie istnieją, kiedyś się tym interesowałem, ale chodzi mi o coś więcej. Program, który stworzyłby w sieci nową tożsamość. Jeśli jesteś osobą, która od dłuższego czasu ma kontakt z internetem, to pewnie poznałeś w sieci mnóstwo ludzi i jesteś kojarzony, przez różne osoby. Masz swój własny adres e-mail, numer gg, stronę www – to są Twoje znaki rozpoznawcze w sieci. Przypuśćmy, że ktoś stworzył program, który tworzy nową tożsamość. Program zachowuje się jak zwykły człowiek, udziela się na forach internetowych, ma własny adres e-mail, numer gg, stronę www, kontaktuje się normalnie z ludźmi. Orientuje się w wiadomościach z polski i ze świata, można z nim normalnie porozmawiać. Kto by przypuszczał, że to może być program, a nie zwykły człowiek?
Oczywiście dzisiejsza technika nie jest w stanie stworzyć takiego „bota” – sztucznej inteligencji. Ale w przyszłości na pewno będą takie możliwości, znajdzie się ktoś taki mądry, kto będzie w stanie coś takiego napisać. Teraz pytanie, czy to jest etyczne? Ludzie, którzy zaprzyjaźnili się z takim programem, mogliby przeżyć ogromny wstrząs, gdy okazałoby się, że to nie jest prawdziwy człowiek. Idąc dalej, program wykazywałby ludzkie uczucia, ktoś mógłby się w nim zakochać. Czy to jest moralne?
Czy Wy mając możliwość stworzenia takiego inteligentnego robota pomyślelibyście nad konsekwencjami? Ja pewnie nie. Stworzyłbym go nie zważając na nic. Choć wiem, że takie dzieło mogłoby wyrządzić sporo szkód. Dlaczego?
To były moje chore myśli w czasie choroby ;). Dzisiaj zobaczyłem reklamą Coca-coli, już nie mogłem się doczekać. To właśnie ona pierwsza wprowadza mnie w nastrój świąteczny.
Poprzednie wpisy »