Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Zostało mi 20 stron do końca Kokainy. Kim jest Barbara Rosiek? … Ten kto czytał tą książkę niech zada sobie pytanie czy napisałby takie coś? Po co ta książka powstała i czemu ma służyć? Nie wiem czy odważyłbym się napisać „taką” książkę. Opisać własne nawet najstraszniejsze przeżycia. Chociaż nieraz bym chciał.
Ludzie z reguły są skryci i nie opowiadają głośno swojej historii, bo i po co? Ja też nie wiem po co miałbym pisać wszem i wobec co czuję, myślę, robię.
Barbara coraz mniej mi się podoba. Jest zakłamana (nie wiem czy to dobre słowo). Przez połowę książki piszę o tym, że gdy ją skończy popełni samobójstwo. Robi to na końcu? Nie. Więc po co to całe opowiadanie? Umrę, wiem, że umrę gdy skończę książkę. A na końcu Barbara nie umiera, tylko piszę kolejną książkę. Nie chcę, żeby ona umarła, tylko trochę drażni mnie to co ona piszę. Po co to wszystko? Chyba, że Ja jestem zbyt głupi, żeby zrozumieć co Barbara miała na myśli i tak na prawdę ona nie piszę o swojej śmierci (?)
Cytat, którego nie do końca rozumiem:
Później na strzelistych zboczach Kordylierów było wiele nie znanych, latających stworzeń, które delikatnie łaskocząc, obsiadywały całe ciało, pieściły skrzydłami i odnóżami, szumiały w uszach, oślepiały dobitnym światłem. Jeden z nich zwrócił moją szczególna uwagę, było to połączenie muchy i ryby ze stonogą. Miał słote skrzydła i pysk szczupaka. Wędrował po moich nogach coraz szybciej, wsysał się w ubranie i szczękał zębami. Wystraszyłam się. Stwór zjadł część koszulki i dobrał się do skóry. Krzyk zrzucił mnie w dół, spadłam z wysokości 6768 metrów w dół ze stworzeniem wyjadającym mięśnie brzucha. Próbowałam się uwolnić, zdzierałam z siebie skórę, mięśnie, dotarłam do kości. Nagle na polanie pojawiła się Dobra Wróżka, która nektarem, zebranym z płaczu żałobników, ulepiła mnie od nowa i zamknęła stwora w metalowym pudełku. Robaczek oszalał.
Lubię wiedzieć co czytam. Nie mam pojęcia co Barbara miała na myśli pisząc to. O co jej chodziło? Mogę się tylko domyślać. A nie lubię się domyślać.
To pisanie pozwoliło mi oderwać się od moich myśli (DENNYCH), które pojawiły się u mnie w głowie po wejściu na gg. Chyba przestane z niego korzystać. Cóż, prościej byłoby usunąć JEDNĄ osobę z mojej listy, ale tego zrobić się nie da. Ten numer został tam przytwierdzony na stałe.
BTW. Czy można sterować własnym nastrojem? Nie zawsze. Jednak wystarczy, że pomyślę o jednej rzeczy i czuje się dobrze, bezpiecznie, jestem szczęśliwy. Potem wystarczy zmienić ta myśl na inną i koniec szczęścia.
edit [16.03.2007]: Ciekawe, bardzo ciekawe, o jakiej rzeczy wtedy myślałem (;. Musze pisać komentarze, specjalnie dla siebie, żebym potem wiem o co mi chodziło.
Przeglądałem dziś swoją szafkę. Wyjąłem wszystko i robiłem porządek. W pewnej chwili znalazłem kapselek od Tymbarka, na którym jest napisane „Zostać ze mną”. Kapselek ten miał wyrazić moje uczucia do Magdy, a że zerwaliśmy ze sobą kontakt to pozostał w mojej szafce. (…)
Jak to jest, że jednego dnia patrzymy na różne „rzeczy” normalnie, a po jakimś czasie dostrzegamy w nich coś niezwykłego, coś co nas fascynuje?
Jeszcze miesiąc temu traktowałem TO normalnie, a teraz chce TEGO więcej. I nie wiem kiedy to się stało. Od pewnego momentu, kilka dni temu, tygodni, może miesiąc temu zacząłem myśleć o tym inaczej i nie mam pojęcia co u mnie tę myśl wywołało.
Od niedawna zaczyna mnie to męczyć i chciałbym już mieć to za sobą. Tylko jak mieć to za sobą jeśli nie mogę tego dokonać? Staram się, może trochę za mało, ale jednak się staram. Może powinienem zrobić więcej, ale dochodzę do wniosku, że lepiej poczekać na przypadek. Czekać na przypadek, czy wziąć sprawy w swoje ręce? Gdy Ja biorę coś w swoje ręce to najczęściej to psuje, więc zostaje przypadek. Tylko, że przypadek nigdy może się nie zdarzyć. Z mojego punktu widzenia jest to niewykonalne… ale możliwe.
Podoba mi się ten post. Nikt nie wie o co chodzi tylko Ja. Nadal się maskuję i nie pisze wszystkiego.
Stachura: Pomóż sobie, bo tylko jedynie wtedy pomożesz sobie w tym sensie, że będziesz w stanie nie potrzebować pomocy, tylko jedynie wtedy będziesz zarazem w stanie móc pomóc innym ludziom. Bądź w swoim świecie, bo żaden inny dla Ciebie nie istnieje, bądź naprawdę sobą, nie uciekaj od siebie, nie oszukuj się, nie udawaj przed sobą i przed innymi, że jesteś kimś innym niż ten, którym jesteś. Bądź sobą, bo tylko tak możesz siebie poznać.
Gość ma rację. Nie powinniśmy udawać, zakładać masek, tylko być sobą. Ja jednak jeszcze trochę się „pomaskuj” xD.
Miałem dzisiaj pisać o Buddzie. Napiszę kolejnym razem.
« Nowsze wpisy