Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej
Dzisiejszy dzień mogę zdecydowanie zaliczyć do bardzo udanych. Z samego rana wpadła do mnie Zuzia. Następnie udaliśmy się do Neonet po akumulatorki, później do hotelu, restauracji i kina. A teraz przed jedenastą piszę tego posta i zaraz idę spać.
Dokładnie wczoraj wpadłem na pomysł, aby wyskoczyć z Zuzią do hotelu. Często tam nie bywam, chociaż bardzo to lubię. Jest to taka odmienność. W odróżnieniu od mojego pokoju w hotelu wszystko jest czyste – poczynając od łóżka (notabene większego od mojego), przez biurko, na całości kończąc. Łazienka jest przestronniejsza i ładniejsza (a może myślę tak, bo jest dla mnie „nowa”). Panuje tutaj inne powietrze. Nie wiem czemu, ale bardziej podoba mi się przebywanie w pokoju hotelowym, niż w swoim. Tutaj nawet Internet mają szybszy – koło 10MB. Dodatkowo jedzenie – pychota. Nie trzeba nic samemu robić, wszystko podane na czystym (;p) talerzu, który później zostanie sprzątnięty.
Oczywiście za taką wygodę trzeba zapłacić, ale to już inna bajka. Kilka razy w roku można sobie na takie coś pozwolić.
Jak już pisałem, po hotelu udaliśmy się z Zuzią do restauracji Sphinx. Mają tam naprawdę wyśmienite jedzenie. Gdybym codziennie jadał takie obiady to byłoby po prostu super. Po obiedzie spontanicznie wybraliśmy się do kina na nudny, nieciekawy, denny i ogólnie niepodobający się nam film Wróg numer jeden Wrogowie publiczni.. Mam nadzieję, że tytuł dobrze zapamiętałem. W połowie filmu zrezygnowaliśmy z jego oglądania i wróciliśmy do hotelu.
Przed chwilą odprowadziłem Zuzię do domu – krótki spacer w deszczu, zatem teraz zostałem tutaj sam (całe łóżko moje ;p).
Jutro czeka mnie inwentura w Komforcie. Zamierzam zjawić się w pracy godzinę wcześniej, aby trochę na szybko przygotować do tego sklep. Trochę się tej inwentury obawiam. Ale co zrobić, wszystko okaże się jutro.
Jakieś nowości z ostatnich kilku dni? Sporo, jednak nie wiem, czy już to pisałem ale tracę ostatnie jakąkolwiek chęć do pisania. Ten post jest również trochę naciągany. Nie wiem, co ze mną jest. Może to ten notebook, do którego się jeszcze nie przyzwyczaiłem? Może przez pracę, przez którą nie mam na nic czasu? Nie wiem. Liczę jednak na to, że wkrótce się to zmieni i pisał będę częściej. Tymczasem lecę spać. Dobranoc.