Cześć! Nazywam się Michał Cichocki, pochodzę z Konina, niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce. Moją pasją są komputery, Internet i nowości technologiczne. Prowadzę bloga od połowy 2006 roku prezentując na nim moje codzienne życie. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na podstronę o mnie, a także do archiwum.
Wróć do strony głównej


1 Sierpnia 2009

Za chwilę wstanę z łóżka, wyłączę Asusa, schowam łóżko, pościel wystawię na dwór, sprzątnę w pokoju zaczynając od mebli na podłodze kończąc. Dziś będzie pracowity dzień. Popołudniu zrobię grilla.

Wczoraj zostałem „przywołany” do Komfortu, aby podpisać papiery. Pojechałem, posiedziałem niecałą godzinę i poszedłem na autobus. Podjechał po dziesięciu minutach. W autobusie była Edyta. Zauważyła mnie – nie miałem żadnych wątpliwości, jednak nie chciała mnie widzieć. Gdy na nią spojrzałem odwróciła wzrok, unikała mnie.
Wróciłem do domu i po chwili wybyłem na rower do lasu. W lesie zobaczyłem cztery drzewa wyrwane z ziemi z korzeniami. Musiał być ogromny wiatr. Niedaleko kolejne trzy drzewa – tym razem połamane górne ich partie. Moja leśna wycieczka nie trwała długo, maksymalnie dwie godziny.
Po powrocie do domu zająłem się Prison Break – pierwszy sezon obejrzany. Zaciekawił mnie i dziś, przy natłoku pracy postaram się znaleźć czas na sezon drugi.

// Dopisane tego samego dnia wieczorem //

Widziałem Zuzię ostatni raz chyba 24 Lipca. 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, dziś mamy pierwszy, jutro będzie drugi i trzeciego zobaczę Zuzię. Dziewięć dni nie widziałem Zuzi. Niby nie jest to długo, prawda? Nie mogłem jej dotknąć, pocałować, poczuć, przytulić, zobaczyć jej uśmiech. Tak nie lubię zostawiać jej na dłużej. Dwa dni – rozumiem. Trzy dni, no jeszcze. Ale całe dziewięć dni?
Sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby była blisko i mógłbym ją zobaczyć. Tutaj jest to niemożliwe. Jest paręset kilometrów od Konina i nawet gdybym bardzo chciał muszę poczekać te dwa dni. A Ja tak bardzo nie lubię ograniczeń.
Z jednej strony uważam, że facet nie powinien pisać, ani mówić o takich rzeczach, gdyż w pewnym sensie wykazuje on swoją słabość i pokazuje kobiecie, że jest ona mu potrzebna. Dodatkowo mam wrażenie, że również w pewnym sensie negatywnie wpływa to na ich relacje. Dlaczego zatem Zuzia zapewne uśmiechnie się, gdy to przeczyta?

© 2006 - 2010 Michał Cichocki | Strona oparta na WordPress